Strona 2 z 3

: 31 mar 2006, o 18:45
autor: Madzik
Skóra wampira jest wyjątkowo wrażliwa na działanie promieni słonecznych, zwłaszcza ultrafioletu (możemy założyć, że jest to przypadłość podobna do tzw. skóry pergaminowej Xeroderma pigmentosum albo też bielactwa, czyli albinizmu). Na skutek pochłonięcia dużej dawki promieni UV następują głębokie i rozległe poparzenia. Obciążają one organizm na tyle, że nawet szczególne zdolności regeneracyjne, wspomagane przez symbionta, nie są sobie w stanie z nimi poradzić, co w krótkim czasie prowadzi do zgonu. Nie przewiduję majestatycznego rozwiewania się w garstkę popiołu o świcie - sorry, to nie te klimaty ;)
Dalej, jeżli chodzi o rozkład - mylisz pojęcia. To nie jest tak, że symbiont samodzielnie eliminuje patogeny (wirusy, bakterie, grzyby, chlamydia etc). Symbiont jest po prostu "super dopalaczem" dla komórek - wspomaga naturalne mechanizmy odpornościowe organizmu. Mówiąc po ludzku: dzięki niemu "białe krwinki" rozprawiają się z wrogiem niezwykle szybko i sprawnie.
Natomiast w przypadku śmierci organizmu gospodarza wraz z nim umierają szczepy symbiontu zawarte w jego komórkach. Nie ma komu walczyć z zarazkami i procesy gnilne przebiegają w sposób naturalny.
Pasi? :)

: 31 mar 2006, o 19:08
autor: Soban
Hmm ujmujac sprawe mniej poetycko wampirowi zaczynaja wyskakiwac pecherze przewraca sie i umiera ... no dobra niech ci bedzie ...

: 31 mar 2006, o 19:42
autor: X-76
To znaczy to jest pewnie tak, że słońce działa na wampira w podobny sposób, jak na zwykłego człowieka promieniowanie jonizujące. Widziałes kiedys oparzenia popromienne ? :D

: 13 kwie 2006, o 15:58
autor: MacGal
Moim zdaniem, poparzony słońcem wampyr skończyłby w podobny sposób, jak ofiary ciężkiej choroby popromiennej - nader paskudna śmierć w ciągu kilku dni / godzin (zależnie od wchłoniętej dawki).

Za Wikipedią:

Ostra choroba popromienna:

Objawy ostrej choroby popromiennej występują w kilka do kilkudziesięciu godz. po napromienieniu. Im krótszy jest okres utajenia, tym cięższy przebieg choroby

Postać subkliniczna
Pochłonięta dawka: 0.5 Gy - 2 Gy

Objawy: ogólne osłabienie, zmniejszenie ilości limfocytów we krwi obwodowej (limfopenia), występujące kilkanaście dni po napromienieniu

Bezpośrednia przyczyna: depresja narządów limfatycznych (limfocyty są najbardziej promieniowrażliwymi komórkami u człowieka)

Śmiertelność u człowieka: 0 %


Postać hematologiczna
Pochłonięta dawka: 2 Gy - 4 Gy

Objawy: ogólne osłabienie, zmniejszenie ilości limfocytów we krwi obwodowej (limfocytoza), występujące kilka dni po napromienieniu, później pojawia się niedokrwistość i obniżenie odporności ustroju, niekiedy skaza krwotoczna

Bezpośrednia przyczyna: depresja szpiku

Śmiertelność u człowieka: do 25 % chorych


Postać jelitowa
Pochłonięta dawka: 4 Gy - 8 Gy

Objawy: dominują objawy ze strony przewodu pokarmowego, z charakterystycznymi krwawymi biegunkami, skaza krwotoczna oraz zaburzenia gospodarki wodno-elektrolitowej z obrzękami. Objawy pojawiają się wkrótce po napromienieniu, najpóźniej do kilkunastu godzin

Bezpośrednia przyczyna: popromienne uszkodzenie nabłonka przewodu pokarmowego z pojawieniem się owrzodzeń

Śmiertelność u człowieka: 50- 100 % chorych


Postać mózgowa
Pochłonięta dawka: 8 Gy - 50 Gy

Objawy: drgawki, utrata przytomności wkrótce po napromienieniu

Bezpośrednia przyczyna: uszkodzenie przewodnictwa nerwowego, zwłaszcza synaptycznego

Śmiertelność: 100 % napromienionych (jest to postać obserwowana u zwierząt eksperymentalnych, u człowieka może być ona obserwowana przy wypadkach radiacyjnych, przy bardzo dużej dawce pochłoniętej)


Postać enzymatyczna
Pochłonięta dawka: powyżej 50 Gy

Objawy: utrata przytomnosci, prawie natychmiastowa śmierć "pod promieniami"

Bezpośrednia przyczyna: zablokowanie aktywności enzymatycznej w wyniku bezpośredniego rozerwania wiązań chemicznych białek enzymatycznych przez kwanty promieniowania jonizującego (tzw. efekt tarczy)

Śmiertelność: 100 % napromienionych (jest to postać obserwowana u zwierząt eksperymentalnych, poddanych napromienieniu o bardzo dużej mocy. Ocenia się, że dwukrotnie w wypadkach radiacyjnych ludzie ulegli napromieniu podobną dawką - ofiary te zmarły po parunastu godzinach)

: 13 kwie 2006, o 17:37
autor: Ninja
Mam pytanko...a jak wygląda sprawa z normalnym jedzieniem ? OK wampiry mogą pić krew i jeść normalny pokarm ale hmmm co zawiera krew (pomijając np. adrenaline i tym podobne związki które nie wpływaja na "odrzywczość") że wampiry tylko ją piją ? OK x2 normalne jedzenie im nie smakuje ale hmmm tylko krew ?!

: 16 cze 2006, o 12:12
autor: Wolverine
Ciekawe czy vesper wciąłby kaszanke? :)

: 16 cze 2006, o 16:37
autor: Falk
MacGal pisze:Moim zdaniem, poparzony słońcem wampyr skończyłby w podobny sposób, jak ofiary ciężkiej choroby popromiennej - nader paskudna śmierć w ciągu kilku dni / godzin (zależnie od wchłoniętej dawki).
Jeśli można. Choroba popromienna to, o ile pamiętam PO, skutek jonizacji arganizmu, wskutek czego związki chemiczne w organizmie (kwas zasady i sole, w sensie) lub woda (nie pamiętam dokładnie) rozpadają się na aniony i kationy, po czym jony wyrywają z innych związków brakujące jony o odwrotnym znaku.
Moim zdaniem bardziej adekwatne bedzie smażenie mikrofalami (wprawienie cząsteczek wody w drgania co powoduje gwałtowny wzrost temperatury) lub po prostu oparzenie otwartym ogniem III i IV stopnia.

: 18 lip 2006, o 18:26
autor: X-76
Yyyyy mikrofalówka to taki kondensator, do którego okładzin przyłozone jest napięcie o duuuuuuuzej częstotliwości. A nasze podgrzewane jedzonko znajduje sie pomiedzy okładzinami. Więc to jakos tak nie bardzo.

Bardziej przemawia do mnie to, ze symbiont na skutek specyficznych zmian fizykochemicznych uwrażliwia ciało wampira na to minimalne i nieszkodzące normalnemu człowiekowi promieniowanie jonizujace od słonka. Z drugiej jednak strony wampiry uzywaja filtrów UV, które nie zabezpieczaja przed promieniowaniem jonizujacym. Wynika z tego ze symbiont uwrazliwia wampira tylko na UV. Czyli to zwykłe acz baaardzo masywne oparzenia słoneczne :D

Swoją drogą czytając to forum zauważam wykluwanie sie nowej dziedziny nauki... fizyki wampirzej :D kilometrostrony, promieniowania, ....

: 2 sie 2006, o 22:38
autor: vigil
Madzik pisze:Wszelakie zarazki nijak się wąpierzy nie imają. Komórki odpornościowe, wspomagane symbiontem, poradzą sobie z nimi w try miga :D
Zarazki zarazkami, a co jeśli sam układ odpornościowy atakuje organizm? Są takie choroby...

: 24 sie 2006, o 16:43
autor: X-76
vigil pisze:
Madzik pisze:Wszelakie zarazki nijak się wąpierzy nie imają. Komórki odpornościowe, wspomagane symbiontem, poradzą sobie z nimi w try miga :D
Zarazki zarazkami, a co jeśli sam układ odpornościowy atakuje organizm? Są takie choroby...

Eee nooo choroby z autoagresji u wampirów ? :D heeh jakos nie wyobrazam sobie wampira z RZS`em, stwardnieniem rozsianym albo np z cukrzycą typu pierwszego ... no to by trzeba dla nocarzy renty wprowadzic :D ciekawe co na to ZUS :D

Re: Czy Vesper może nurkować?

: 10 lis 2006, o 11:39
autor: SLZ
Musi nurkować!
skoro ja umiem to Vesper musi wymiatać.
Np. brak czułości na narkoze azotową, kontrola umysłu nad swoim organizmem-wolniejsze bicie serca na wstrzymanym oddechu-długie statyki i krótsze czasy dekompresji.
To moja wizja underwater nocarza.

pzdr

: 10 lis 2006, o 22:21
autor: Falk
Ale przed barotraumą się nie ustrzeże ;P.

Widzę, że kolega obeznany w materii.

(przepraszam za spam)

: 11 lis 2006, o 14:51
autor: SLZ
natomiast ciekawie wygladałby ustnik automatu, gdyby np. delikwent "ząbkował" pod wodą

Re: Czy Vesper może nurkować?

: 4 gru 2006, o 01:37
autor: Madrian
SLZ pisze:Musi nurkować!
skoro ja umiem to Vesper musi wymiatać.
Np. brak czułości na narkoze azotową, kontrola umysłu nad swoim organizmem-wolniejsze bicie serca na wstrzymanym oddechu-długie statyki i krótsze czasy dekompresji.
To moja wizja underwater nocarza.
pzdr
Propnuję taką wersję:
Może nurkować. Lepsza gospodarka tlenowa, ale... większa wrażliwość na dekompresję. Pęcherzyki gazu nie są przez organizm rozkładane, lecz ropuszczają się samoistnie pod wpływem ciśnienia. Organizm wampira jest odzwyczajony od takich urazów - efekt: Dużo gorszy przebieg choroby kesonowej. Wydłuża to czas dekompresji. Może przeżyć, ale ból jest dużo większy, prawie agonalny.
W rezultacie Wampiry mogą nurkować...ale się boją :twisted: I unikają wody jak ognia.

: 9 lut 2007, o 17:39
autor: Asynon
Koncepcja wampira z wykreowanego przez Magdę uniwersum (czy sub-uniwersum) opiera się na endosymbiotycznym organizmie zespalającym się z każdą komórką ciała. Między wierszami Autorka porównuje go zresztą do mitochondrium. Obecnością nieznanego dotąd nauce rodzaju organellum komórki eukariotycznej można wytłumaczyć bardzo wiele cech wampirzych, od nieśmiertelności po szybszy metabolizm: http://pl.wikipedia.org/wiki/Mitochondrium (zwrócić uwagę zwłaszcza na dziedziczenie i genom). Idea nie pasuje mi natomiast do wykształcania się osobnych organów, takich jak wysuwane kły. Teraz jednak zainteresowała mnie inna konsekwencja koncepcji symbionta. Jak wiemy, wszystkie zwierzęta posiadają swoje organella mitochondrialne. A jak ma się sprawa z naszym "symbiontem" (jak właściwie się nazywa?). Czy możliwe jest "zarażanie" wampiryzmem innych ssaków?