Co będzie dalej, czyli wątek domorosłych jasnowidzów

czym się różni nocarz od renegata i vice versa
Awatar użytkownika
Kasiek
Pułkownik Nocarzy
Pułkownik Nocarzy
Posty: 3683
Rejestracja: 30 sty 2007, o 17:35
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Post autor: Kasiek » 13 lut 2007, o 22:47

On już nie śpi, dawno po zmroku, luty jest :D

Awatar użytkownika
czajka
Amatorka
Amatorka
Posty: 20
Rejestracja: 25 lut 2007, o 01:46
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: breslał, acz obecnie wawam siti
Kontakt:

Post autor: czajka » 25 lut 2007, o 07:31

No to ja bezczelnie zrobię ontopic :lol:
Victus pisze:Kara będzie, ale jak to już w poprzednich książkach bywało, pojawi się wyższa konieczność, która uchroni bohatera przed zbyt szybkim zejściem :) .
no tak, ogólny zarys jest (a przynajmniej tak nam się wydaje;]) mniej więcej wiadomy - coraz więcej watykańskich, trzeba się sprzymierzyć, a po walce - jeśli wygranej, przymierze z rozpędu zostanie, bo jedni i drudzy przekonają się, że w sumie to jest spoko i da się koegzystować pokojowo;], jeśli nie - problem zniknie;p ale tak odwampirzyć świat? no fun;p zatem zakładamy le wersją 1. i wracając w koryto pierwotnego strumienia świadomości: będzie owa wspólna walka z największym złem, gorszym niż każdzi* drudzy;p [* wiem, to dziwnie wygląda, ale słownik mówi, że poprawne o_O], taaak... ale gdzie vesper w tym wszystkim? tego już się nie da wykoncypować, poza ogólną dedukcją victusa i innych... no zejść ani niezdolnym stać się do czynnej (jednak fabuła każdej części tego wymaga) walki nie może (może, nie może - decyzja autorki;] ale nie powinien, zdecydowanie nie popieramy;) ). całkiem poza nią w żaden inny sposób być - także. zatem 'nikt' odnosiłby się raczej do zakończenia niż, wbrew dotychczasowej regule, całości tomu... w takim razie - co pomiędzy jedną deską a drugą?;] (dobra nie w deski, jak niegdyś by to było, kniga zostanie oprawiona, ale tam...;) ) kimże się nam vesper stanie? nie, jak dla mnie, zbyt niedosięgłe to poziomy wiedzy;)
acz zawsze jest opcja taka, że okaże się, iż vesper posiada jakąś dotąd nieujawnianą cechę/moc/możliwość/inne, która będzie niezbędna do zawarcia przymierza/walki/utrzymania przymierza (będzie odporny na antysymbionta :shock: np... choć nie wiem do czego mogłoby się to przydac i w ogóle nie o tym na razie), w związku z czym stanie się jedynym, wyjątkowym i absolutnie unikalnym w skali światowej superbohaterem, któren samojeden ów świat może uratować przed totalnym odwampirzeniem/zawampirzeniem/innego rodzaju mass destruction. ale to opcja hollywoodzka :mrgreen:
Falka Valiarde pisze:Co do asymbionta to cały czas myśle nad tym czy działa on jak antybiotyk, czy jak szczepionka...
Ponieważ jeśli jego działanie jest tylko na zasadzie zniszczenia symbionta i nie pozozstawiania w organiźmie nic więcej jest jakoś tak za proste. Nawet jeśli ktoś zostanie odwampirzony to po pewnym czasie może znów przebudzić się dla nocy...
co racja to racja, ale ja bym jednak wolała, żeby watykańscy nie byli aż takimi wymiataczami w tej kwestii, żeby zrobić taki cud-miód, co tak na amen już i bez nadziei...;) antybiotyk powinien wystarczyć, trochę nastraszą, wykorzystają zaskoczenie przeciwnika, a resztę załatwią żarem wiary. choć z drugiej mańki, można założyć, że, skoro los przewrotny szczególne upodobanie ma w skrajnościach, mamy perfekcyjny symbiont, to przeciwieństwo będzie równie fantastyczne i ostateczne, dlatego, że tak;p tudzież, by poprzeć się konkretami, dlatego że:"Skoro ludzie byli zdolni wyprodukować antysymbiota - to równie dobrze mogli go podkręcić."
ale, nawet przyjmując wersję antybiotykową, podobny do wersji szczepionkowej zabieg fabularny można osiągnąć poprzez ostateczną eliminację możliwości tworzenia nowych wampirzątek i wtedy fakt, że to tylko antybiotyk, też nic nie pomoże...biedne te lud...wampiry, tyle niebezpieczeństw czyha za każdym rogiem:(


jeszcze poruszany wątek ewentualnego schodzenia się najwyższych władz osobiście, indywidualnie i na poziomie personalnym utkwił mi w pamięci (taa, ciekawe czemu? :roll: ;p)... prawdopodobne wydaje się, już nie pomnę czyje, zdanie, iż aranea może nie zechcieć wrócić, przejrzawszy na oczy, do lorda kata, już nie ultora... tylko co wtedy? nici z trwałego przymierza? 'dobrym' w takiej sytuacji wyjściem byłaby śmierć któregoś z nich, taka trwała, nie odwampirzenie, no bo jakże to? tak żyć ze świadomością, że to drugie, będzie/nie będzie żyć wiecznie?.. no można, ale okrutne to.. nie, zebym wymagała cukierkowego zakończenia, zupełnie niepodobnego do tego z historii tatusia muminka;p no ale tak?... to jak to tak?..;)
Urdhgag pisze:Do tego może w ogóle dojść do zmiany na stanowisku Lorda Renegata - vide utrata pewności siebie Aranei.
hmm.. to mię się nie widzi. aranea jest 1mo: zdesperowana i zdeterminowana, w takiej sytacji znajdzie nawet szaleńczą lub samobójczą pewność siebie, 2do: skoro zaszła tak wysoko, to nie przypadkiem i nie z brakiem tak podstawowych cech przywódcy, jak nieumiejętność pracy w skrajnym stresie. (o, i to byłby dobry motyw na kulminacyjną rozgrywkę - aranea próbująca za wszelką cenę wdrożyć swój plan i ginąca przy tym, dzięki czemu rozwiązuje się nie dość, że główny problem podziału władzy po przymierzu oraz kwestia jej relacji z ultorem, ale nawet ewentualne budzenie ukrytego - nie musiałby juz nikogo akceptować :shock: a panowie zostają 'żywi' z jej słodkim wspomnieniem, dzięki czemu mogą żyć w harmoni, pokoju i sielance, nie zabijając się o panią lord. o, albo ultor może też wtedy zginąć, a władzę przejmie vesper, ha!:twisted: bo reszta sztabu z obu stron tez poginie! i on właśnie jako sprawiedliwy władca nie tylko z przeszłością, ale i po przejściach, pogodzi wszystkie rody, ucząc tolerancji i akceptacji jednych i drugich wobec siebie nawzajem i wszystkich dookoła, po czym stanie sie ukrytym, bo okaże się, że ów tak naprawdę sobie poszedł (uu, zajechało siewcą;p) i nic go nie obchodzi los świata wampirzego i nie tylko, więc vesper stanie sie ukrytym, a żeby go nie posądzano o plagiat, to każe nazywac się nikim, a po wielu latach jego biernej obecności, jako że odda się medytacjom i spisywaniu losów wampirów od ich zarania aż po przymierze, osoba jego tak obrosnie legendą i innymi świętymi porostami, że wampiry zaczną go wyznawać (uuu, zajechało diuną;pp) i... ii... *zzzgrrzyt... gwałtowne przeciążenie systemu spowodowane zbyt dużą ilością operacji w stosunku do wydajności**zawias**reset. reset!**nie działaaaa o_O* )

(acz taka wersja:
Urdhgag pisze:Vesper już jako "nikt" zbierze ekipę lojalnych wampirów. I nakopie reszcie do dupy z półobrotu. Zupełnie jak Chuck Norris.

W ekipie znajdą się:
- Rekrut - bo to maskotka tej książki.
- Okruszek - tak mi się zdaję.
- Nidor - zapewne w jakiejś ważnej chwili poświęci się dla Vespera.
- Nex - albo on albo Nidor zginą dla Vespera, może obaj. (zważmy, że nidor i nex, są pariasami we własnych grupach - może nex jeszcze nie, ale już wkrótce. Co cyzni ich śwetnymi członakmi dream teamu Vespera - Strażnika Texasu)
- Icta - zapewne akocha się w Vesperze - albo już jest. NIe jestem tego faktu pewien. Poszuka i dopowiem...

I tak właśnie powstałą 6-osobowa kompania, że zacytuję Yarpena Zigrina - "Sześciu to w sam raz. Ani za dużo, ani za mało. Ot, aby prosiaka całego zjeść, albo antałek piwa wypić.
bądź taka:
Myrmidon pisze:Mnie się wydaje, że połączone sily Nocarzy i Renegatów odkryją siedzibę watykańskich. Którą to okażą się Wojsławice, natomiast szefem watykańskich będzie Jakub Wędrowycz, który spotkawszy Vespera załatwi go poświęconym bimbrem. Very Happy Twisted Evil Very Happy
też páči sa mi :mrgreen: )

wracając na ziemię;)... na mój gust za dużo niewiadomych. i dobrze w sumie;) mamy na przykład ukrytego czy inne całkiem zaskakujące pomysły, na temat których ni ch.. nic a nic :lol: nie da się gdybać, więc ja przynajmniej pozostaję w niepokoju, nie cierpliwości i gryząc z nerwów pazury;] (ooj, zakończenie było 'mnóstwo dużo' denerwujące;] no po prostu tak w kluczowym momencie tak.. nieee, stosunek przerywany z fabułą jest straszny... choć konieczny, żeby potem móc sobie pozwolić na jeszcze więcej przyjemności... co rzekłszy, oddalę się subtelnie, acz niedaleko, pogrążając sie w słodkich marzeniach o możliwej fabule 'nikogo'^^)

ale bajer normalnie :mrgreen: zabawa przednia jak, nie przymierzając, klocki ;p mamy sześcianiki z postaciami, o których wiemy to, to i jeszcze tamto, a spodziewać po nich możemy sie owego, mamy kilka z mozliwymi wersjami wydarzeń i mamy czynnik dość na tym etapie kluczowy, tj. antysymbionta, ale to już kilka klocków, żeby móc łączyć z paroma postaciami jednocześnie.. i do dzieła - układamy, przymierzamy, czy się nie przewróci i jak to właściwie wygląda i w kółko, póki możliwości starczy :D a twórczyni wersji jedynej słusznej i ostatecznej ma najgorzej - to na niej ciąży odpowiedzialność, by zrobić dobrze wszys.. i ŻEBY wszystkim pasowało :lol: w co ufamy i z góry wdzięczniśmy niezmiernie^^
'może i wyglądają niewinnie, ale ptaki są paskudne i wredne' gaiman

Rex
Rekrut
Rekrut
Posty: 13
Rejestracja: 28 lut 2007, o 00:31
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Post autor: Rex » 2 mar 2007, o 02:06

Patrzac realnie nawet jak to Lord Utor podstawil Vesper'a to i tak musi go zgladzic przeciez napil sie prawdziwej krwi wiec juz po zawodach...wiec mnie najbardziej nurtuje pytanje jak sie wydostanie z Bunkra;]]Ja mysle ze moze ma jakis dar ktory go uwolni;p :D

Piszcie co wy o ty myslicie(Jak sie uwolni od Galeri Hanby??)

Awatar użytkownika
czajka
Amatorka
Amatorka
Posty: 20
Rejestracja: 25 lut 2007, o 01:46
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: breslał, acz obecnie wawam siti
Kontakt:

Post autor: czajka » 2 mar 2007, o 02:22

Rex pisze:Patrzac realnie nawet jak to Lord Utor podstawil Vesper'a to i tak musi go zgladzic przeciez napil sie prawdziwej krwi wiec juz po zawodach...
no chyba ze przy ucieczce vespera lord zostanie jakoś ranny czy w inny sposób wyłączony z akcji. bo zginąć nie może, musi zostać 'żywy' do ostatecznej potyczki z araneą;p
ew. ultor przejdzie na prawdziwą krew, nie wiem jakim sposobem, ale wtedy tez nie musiałby zabijac vespera;p
'może i wyglądają niewinnie, ale ptaki są paskudne i wredne' gaiman

Rex
Rekrut
Rekrut
Posty: 13
Rejestracja: 28 lut 2007, o 00:31
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Post autor: Rex » 3 mar 2007, o 00:31

No nie wiem jest tak zaslepiony tym "pojednaniem" ze szczerze watpie w to ;p a tak propo jestem ciekawy czy Vespi powie prosto w oczy do Utora Lord Kat;p wtedy moze zapomniec o Emowie

To moje zdanie;p

Awatar użytkownika
Millenium Falcon
Nimfa
Nimfa
Posty: 238
Rejestracja: 25 lut 2007, o 23:00
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Post autor: Millenium Falcon » 3 mar 2007, o 12:19

Rex pisze:Patrzac realnie nawet jak to Lord Utor podstawil Vesper'a to i tak musi go zgladzic przeciez napil sie prawdziwej krwi wiec juz po zawodach...
Czemu? Sztuczną krew wampiry piły od 40 lat. Potem się jakoś przestawiły na sztuczną, bo nie ma mowy o tym, że całą populację naturlaniekrwiopijczą wycięto i zastąpiono nowymi, grzecznie sztucznopijącymi osobnikami. Ultor jakoś się przestawił. Inni też, i to nie tylko Lordowie, ale te szeregowe myszki też musiały.
Skoro oni mogli, to dlaczego ma to być taki problem? IMHO taka możliwość to szczelnie ukrywana przez propagandę tajemnica, tak jak te 40 a 400 lat.

Renfri
Rekrut
Rekrut
Posty: 8
Rejestracja: 16 sty 2007, o 18:29
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: z Wyobraźni;)
Kontakt:

Post autor: Renfri » 3 mar 2007, o 16:00

Nie wiem czy już ktoś o tym wspominał... ale może Aranea się opamięta i okaże skruchę, będzie znowu z Ultorem. Renagaci i Nocarze to będą specjalne jednostki do walki z Watykańskimi itd. I Vesperowi przebaczą, bo w sumie on dobry był... Prawda, że zaprzyjaźnił się z Renagatami, ale oni są tacy koleżeńscy, ze tak powiem, bo w sumie nie zostawią kolegów gdy tamtym coś grozi, tacy "rodzinni" hehe. Myślę, że stanie się coś, że się wszyscy zjednoczą :)
I z góry przepraszam jeśli powtórzyłam coś :)

Awatar użytkownika
Isengrim
Referent
Referent
Posty: 17
Rejestracja: 2 mar 2007, o 23:00
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Isengrim » 3 mar 2007, o 16:08

Ja lubie ksiazki (filmy, etc.) z happy endem, dlatego chcialbym, zeby "Nikt" tez sie dobrze skonczyl. Zlych zakonczen mamy pelno w zyciu, a taka opowiesc... no chcialoby sie, zeby sie dobrze skonczyla. Ale to tylko takie zdlanie dla Autorki do rozpatrzenia. ;)

Sadze ze fakt, iz wamipr moze przejsc z prawdziwej krwi na sztuczna (bo przeciez wlasnie Ultor i inni przeszli) odegra jeszcze jakas role.

Zastanawia mnie, kim jest Siewca. Oczywiscie pierwsze skojarzenie to "Ojciec Dyrektor". :)
Hope is the first step on a road to disappointment

Rex
Rekrut
Rekrut
Posty: 13
Rejestracja: 28 lut 2007, o 00:31
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Post autor: Rex » 3 mar 2007, o 22:48

Isengrim pisze:Zastanawia mnie, kim jest Siewca. Oczywiscie pierwsze skojarzenie to "Ojciec Dyrektor". :)
Hahhsahshahsahsh dobiles mnie tym xD.
Caly czas w ksiazce mowia ze kto raz wypil prawdziwa krew nigdy nie przejdzie na sztuczna bedzie czul glod tak jak Vesper cale zycia(te drugie;p)go czul ;]]

Awatar użytkownika
Isengrim
Referent
Referent
Posty: 17
Rejestracja: 2 mar 2007, o 23:00
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Isengrim » 4 mar 2007, o 13:59

Rex pisze: Caly czas w ksiazce mowia ze kto raz wypil prawdziwa krew nigdy nie przejdzie na sztuczna bedzie czul glod tak jak Vesper cale zycia(te drugie;p)go czul ;]]
A co z wampirami, ktore zyly przed wynalezieniem sztucznej krwi? Chociazby taki Ultor? Sam mowi podczas rozmowy z Alacerem, Nidorem i Vesperem, ze kiedy on zaczynal kariere, to sztucznej krwi po prostu nie bylo. Wiec chyba jednak sie da - tylko to taka wspolna renegacko-nocarska propaganda, ktora kazdej stronie pozwala trwac na swoich pozycjach i uwazac, ze ta druga strona nie ma racji.
Hope is the first step on a road to disappointment

Awatar użytkownika
saumel
Uczeń
Uczeń
Posty: 23
Rejestracja: 22 maja 2006, o 11:58

Post autor: saumel » 5 mar 2007, o 23:59

W pierwszej części Vespi był u Nocarzy, w drugiej u Renegatów, trzeciej wychodzi, że przystanie do watykańskich. Niemożliwe?? A dlaczego nie? Przy odrobinie szczęcia Nocarze nie zdołają go dowieśc do bunkra, bo furgonetka zostanie zaatakowana przez watykańskich a Vesper odbity. Przyznacie, że byłbaby to niezły punkt wyjściowy do trzeciej części.

Rex
Rekrut
Rekrut
Posty: 13
Rejestracja: 28 lut 2007, o 00:31
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Post autor: Rex » 6 mar 2007, o 17:23

saumel pisze:W pierwszej części Vespi był u Nocarzy, w drugiej u Renegatów, trzeciej wychodzi, że przystanie do watykańskich. Niemożliwe?? A dlaczego nie? Przy odrobinie szczęcia Nocarze nie zdołają go dowieśc do bunkra, bo furgonetka zostanie zaatakowana przez watykańskich a Vesper odbity. Przyznacie, że byłbaby to niezły punkt wyjściowy do trzeciej części.
A zes doiebal!Watykanscy sa gorsi od utora przeca u Utora moze by sie jakos(bardzo trudne)wykrecil a u watykanskich nie mozliwe no chyba ze byl by czlowiekiem;p Ale ch** wie co Pani Magda wymysli ;]] ;p

Awatar użytkownika
Millenium Falcon
Nimfa
Nimfa
Posty: 238
Rejestracja: 25 lut 2007, o 23:00
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Post autor: Millenium Falcon » 6 mar 2007, o 19:21

Chwila....
W "Nocarzu" Renegaci byli źli i najpaskudniejsi, i tfu im pod nogi i w ogóle.
W "Renegacie" okazuje się że Renegaciątka też, że tak metaforycznie to ujmę, ludzie, a Nocarki wcale takie supernieskazitelnemeny nie są. No i watykańscy przyszli, niedobrzy ludzie, co biją wampirki, zamiast dać im spokojnie pić naturalną i sztuczną krew. No i te wampirki mordują, albo, o zgrozo, w ludzi zmieniają...
A w "Nikcie"... Ja tam bym niczego nie zakładała na sto procent. Ani ani.

EDiT: literówki

Awatar użytkownika
Bebe
Na misji...
Posty: 285
Rejestracja: 16 sie 2006, o 20:49
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: GEdynia
Kontakt:

Post autor: Bebe » 6 mar 2007, o 19:52

W sumie kim jest wampir, który stał się na powrót człowiekiem? Nikim jest. :D

Awatar użytkownika
saumel
Uczeń
Uczeń
Posty: 23
Rejestracja: 22 maja 2006, o 11:58

Post autor: saumel » 7 mar 2007, o 11:19

Do Rexa

Cieszy mnie Twoja opinia na temat moich fantazji dotyczących dalszej części trylogi. Może jednak w przyszłości zastanowiłbyś się czy nie zrezygnować ze słów powszechnie uważanych za wulgarne. Słowo wulgarne, jeżeli nawet w środku zamiast liter ma gwiazdki, nadal jest wulgarne. Przy odrobinie wysiłku bez tych słów także można wyrazić to co się chce :)

ODPOWIEDZ