O kryptoprostytucji i wartościach bojowych Aranei i Icty

no i nastał koniec...
Awatar użytkownika
Ines Roux
Krwiopijca
Krwiopijca
Posty: 34
Rejestracja: 28 lut 2008, o 22:11
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

O kryptoprostytucji i wartościach bojowych Aranei i Icty

Post autor: Ines Roux » 6 lis 2008, o 22:19

Wydzieliłam z tematu "Przeczytawszy". Kontunuujcie :wink:
Ace


No cóż, a ja się poskarżę na ogólny brak sensownej postaci kobiecej w całym cyklu. Z dwojga złego, jeśli miałam wybierać między Araneą a Ictą, wolałam tą pierwszą, ale ogólnie rzecz biorąc obie mnie drażniły i przy każdej scenie z nimi warczałam gniewnie pod nosem: "A poszła mnie stąd, lafiryndo, jedna z drugą". Aranea była niezłą suką i może bym nawet ją polubiła za perfidię gdyby nie wyła po kątach, poza tym drażnił mnie jej styl bycia. Icta z kolei och niby takie dziewczę dobre i porządne, a tu prosze! To z Alexem się flirtowało, to Echisowi w główce zawróciło i na Vespera pazury ostrzyło... że nie wspomnę, że każdy robił do niej maślane oczy. Kryptoprostytutka, żeby brzydziej nie powiedzieć. Aranea przynajmniej nie udwała cnotki kiedy nią zwyczajnie nie była. Ale ogólnie to obie nadawały się tylko do przelecenia, żadnych wartości bojowych, no Aranea przynajmniej miała kilka fajnych skilli i troche mocy, ale za każdym razem podejmowała idiotyczne decyzje. Baby kompletnie bez polotu. Na tym polu czuje sie zawiedziona, ale Bogu dzięki bardziej zwracam uwagę na płec męską niż żeńską.
http://mercythompson.cba.pl
I read a book about the self, Said I should get expensive help

Eshealon
Głowa Rodu
Głowa Rodu
Posty: 1973
Rejestracja: 23 sty 2007, o 00:13
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Przeczytawszy...

Post autor: Eshealon » 6 lis 2008, o 23:56

Ines Roux pisze:Icta z kolei och niby takie dziewczę dobre i porządne, a tu prosze! To z Alexem się flirtowało, to Echisowi w główce zawróciło i na Vespera pazury ostrzyło... że nie wspomnę, że każdy robił do niej maślane oczy. Kryptoprostytutka, żeby brzydziej nie powiedzieć.
OMG! :shock:
Słuchaj, jakbyś była jedyną kobietą w oddziale, i na 10 chłopa byłabyś jedną jedyną Ictą, w dodatku niezamężną i nie mającą żadnych zobowiązań, za to żyłabyś w ciągłym stresie i niepewności, to rozumiem z nikim byś nie flirtowała, no może tam z jednym jedynym wybrańcem, ale to tylko w ostateczności? :) Ba, rozumiem też że każda samica która jest miła i uśmiecha się do więcej niż jednego faceta naraz to kryptoprostytutka? :lol:
Aranea przynajmniej nie udawała cnotki kiedy nią zwyczajnie nie była. Ale ogólnie to obie nadawały się tylko do przelecenia, żadnych wartości bojowych
Przepraszam, czy ktoś z zebranych w książce Renegatów bzyknął Ictę? Coś może przeoczyłem?
Pozatym nie rozumiem na jakiej podstawie wyciągasz wnioski że Aranea i Icta nie miały umiejętności bojowych? :) Możesz nieco rozbudować swoją wypowiedź?
I'm strong to the finish
cuz I eat my Spinach

Awatar użytkownika
Silmeth
Major Nocarzy
Major Nocarzy
Posty: 496
Rejestracja: 10 cze 2008, o 19:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Przeczytawszy...

Post autor: Silmeth » 7 lis 2008, o 00:15

O umiejętnościach bojowych za bardzo nic nie wiemy... Biorąc pod uwagę jednak, że Icta jakoś w oddziale "50%-only" przetrwała, sądzić można, że nie była całkiem "bezużyteczna". Aranea została generałem, potem ją Ultor wcisnął na "lorda" renegatów, do tego wiemy o kilku przydatnych umiejętnościach, więc ta akurat, imo, musiała mieć i umiejętności i doświadczenie bojowe całkiem niezłe. Ale co chwilę jej się uaktywniał tryb emo i się wypłakiwała. To z jednej strony "ja tu rządzę i już!", z drugiej "niech mnie ktoś przytuli..." u Aranei mnie denerwowało. Z kolei taka czuła i rozumiejąca wszystkich problemy Icta nijak mi nie pasowała do tego oddziału wampirów, które hardo idą na śmierć.
Jam po prostu jest librofil - antychómanista.

Давай за жизнь, давай брат до конца,
Давай за тех, кто с нами был тогда.
Давай за жизнь, будь проклята война,
Помянем тех, кто с нами был тогда.

Eshealon
Głowa Rodu
Głowa Rodu
Posty: 1973
Rejestracja: 23 sty 2007, o 00:13
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Przeczytawszy...

Post autor: Eshealon » 7 lis 2008, o 00:57

Może w moich ustach to nieco dziwnie zabrzmi, ale czy zdolności bojowe ograniczają się tylko do umiejętności skutecznego napierdalania bliźnich po łbach?

Nie będe bronił Aranei, też nie nalezę do jej fanklubu, wspomnę tylko o prawdopoznaniu i ciekawej umiejętności robienia ludziom wody z mózgu.

A co do Icty, taka hipotetyczna sytuacja:
Stoi sobie Nocarz, dopakowany, 2,2 metra wzrostu, drugie tyle obwodu klaty, łapa taka że węgiel do piwnicy może nią zrzucać, a naprzeciw stoi mała biedna Icta. Chucherko takie.
Nocarz: No, Ty, Renegackie chucherko, gotuj się na śmierć!
Icta: Wiesz synu, taki znerwicowany jesteś. Najwyższy czas żebyś poszedł spać...

Kurtyna. 1:0 dla Icty. Inni chętni? Nie widzę nie słyszę.
I'm strong to the finish
cuz I eat my Spinach

Awatar użytkownika
Ines Roux
Krwiopijca
Krwiopijca
Posty: 34
Rejestracja: 28 lut 2008, o 22:11
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Przeczytawszy...

Post autor: Ines Roux » 7 lis 2008, o 01:07

Eshealon pisze: OMG! :shock:
Słuchaj, jakbyś była jedyną kobietą w oddziale, i na 10 chłopa byłabyś jedną jedyną Ictą, w dodatku niezamężną i nie mającą żadnych zobowiązań, za to żyłabyś w ciągłym stresie i niepewności, to rozumiem z nikim byś nie flirtowała, no może tam z jednym jedynym wybrańcem, ale to tylko w ostateczności? :) Ba, rozumiem też że każda samica która jest miła i uśmiecha się do więcej niż jednego faceta naraz to kryptoprostytutka? :lol:
Hm, tak xD
Dobra, a tak serio, jeśli najbardziej cię w tym boli określenie kryptoprostytutka, to mogę napisac że specjalnie użylam dosadnego stwierdzenia. Drażni mnie take zachowanie, bardzo nielubię jak baba robi facetowi wode z mózgu w taki sposób. Zwykła siksa co sie słodko uśmiecha i zgrywa niewinną, a tak naprawdę marzy o tym żeby oni wszyscy żarli jej z ręki. Z kumplami się nie flirtuje. Widzisz ja już jestem taka dziwna, bedąc na miejscu Icty nawet przez myśl by mi nie przeszło żeby zawracać tym chłopakom dupę. Mają być zespolem a tu siedzi babsztyl i sie wdzięczy i mąci. Jeśli juz bym się uparła być z nimi w jednym oddziale, to życzyłabym sobie być traktowana na równi, jak ich kumpel, a nie jak potencjalny materiał do wydymania, tudzież kruche chucherko które trzeba chronić. Haremy to sie zakłada gdzie indziej. I na pewno odpadało by paradowanie przy nich w koszulce i w majtkach. Oczywiście zakładamy, że moje relacje z grupą sa szczere, że dobrze im życzę i serio darze przyjaźnią. Bo gdyby nie to chulaj dusza piekła nie znaj, gdyby moim zamiarem było zakłucenie ich spokoju i rozregulowanie szeregów, to i postępowanie byłoby inne.
Przepraszam, czy ktoś z zebranych w książce Renegatów bzyknął Ictę? Coś może przeoczyłem?
Tego nie wiesz xD
Przelaciał, nie przelciał, chciał na pewno. Przynajmniej trzech chciało. A że nie dała, to tymbardziej pokazuje jak egoistycznie się bawiła. Wy moi, moi, ale nic wam nie dam, bo wy moi, a nie ja wasza. Czekajcie na łaske pana to może sie doczekacie.

Pozatym nie rozumiem na jakiej podstawie wyciągasz wnioski że Aranea i Icta nie miały umiejętności bojowych? :) Możesz nieco rozbudować swoją wypowiedź?
Jeśli chodzi o Ictę - kim ona była nim zostala wampirem? Pielegniarką? Stażystką? Uważasz, że wszystkie stażyski biegle władaja Krav Magą, rzucają nożami a w weeckendowe popołudnia przesiadują na strzelnicy? Wątpię. Po przemianie w wampira trafiła na ileś tam tygodni do Echisa. Co robili ludzie pod Echisem? Głównie zgarniali meneli z dworców, mogła dostać jakieś tam pobierzne przeszkolenie w dziedzinie obezwładniania przeciwnika (chociaż obcowała z ludźmi, mogła im zwyczajnie KAZAĆ klęknąć, nie musiała się z nimi szarpać), ale przecież wiemy, że przed pojawieniem sie Vespera Renegaci nie mieli bladego pojęcia jak szkolić ludzi i jestem przekonana że Echis miał to gdzieś. Potem kiedy Vesper ją przygarnął była wiecznie odsuwana od akcji jako najsłabsze ogniwo. Bo nie miała pojęcia jak latać ze spluwą i skutecznie zabijać. Robiła tam własnie nomen-omen za pielęgniareczke, znieczulała i usypiała rannych. To wszystko co potrafiła.

Jesli chodzi o Araneę to teoretycznie powinna być dobra. W praktyce wychodziło gorzej. W starciach jeden na jednego dawała radę, była potężna, chociaż zastanówmy sie czy to że radziła sobie z Ultorem ma jakieś znaczenie teraz kiedy wiem jakiego fioła on miał na jej punkcie. Tak czy inaczej jej zadaniem było dowodzenie grupą zorganizowaną, tymczasem tu dawała ciała. Przypuszczam że gdyby nie Nex w ogóle by sobie nie poradziła. Widać jak desperacko trzymała sie i Nex i Vespera, musiała mieć przynajmniej jednego po swojej stronie, bo sama sobie nie radziła i nie chodzi tylko o "niech mnie ktoś przytuli". A może właśnie o to. Była niestabilna emocjonalnie, przez co podejmowała złe decyzje, tak jak wspomniałam, starcia jeden na jednego były dla niej, i to właśnie sie tu rozgrywało, ona kontra Ultor, tylko że całkowicie zapominała, że ma tu wiecej graczy i pomyliła miejsca załatwiania alkowianych porachunków. Psychicznie nie stawała na wysokości zadania.
Eshealon pisze: A co do Icty, taka hipotetyczna sytuacja:
Stoi sobie Nocarz, dopakowany, 2,2 metra wzrostu, drugie tyle obwodu klaty, łapa taka że węgiel do piwnicy może nią zrzucać, a naprzeciw stoi mała biedna Icta. Chucherko takie.
Nocarz: No, Ty, Renegackie chucherko, gotuj się na śmierć!
Icta: Wiesz synu, taki znerwicowany jesteś. Najwyższy czas żebyś poszedł spać...

Kurtyna. 1:0 dla Icty. Inni chętni? Nie widzę nie słyszę.
Esh (mogę zdrabniać? : >), ona by tego nocarza nawet nie zauważyła. Rozwaliłby ją nim zdążyłaby zrozumieć co sie dzieje. ( z resztą szczerze wątpie żeby któryś nocarz wykazał się takim debilizmem i wychodzil do otwartej konfrontacji z zaciekłym wrogiem) Zobacz z jaką łatwoscia podeszli ja watykańscy! Pyk i po Ictcie! Gdyby to była kula już by niezyła. A podszedł ją człowiek nie wampir.
Ostatnio zmieniony 7 lis 2008, o 01:40 przez Ines Roux, łącznie zmieniany 1 raz.
http://mercythompson.cba.pl
I read a book about the self, Said I should get expensive help

Serika
--------
--------
Posty: 8
Rejestracja: 5 lis 2008, o 23:56
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Warszawa

Re: Przeczytawszy...

Post autor: Serika » 7 lis 2008, o 01:22

To się chyba offtop nazywa... ^^' Może by wydzielić?

O ile ja dobrze pamiętam, to w "Nocarzu" było wyraźnie powiedziane, że Aranea jest kompletnie do kitu, jeśli chodzi o wartość bojową, natomiast jest świetna w wywiadzie, zarządzaniu i tym podobnych zabawach. To jest piekielnie cenne, nawet jakby miała nie umieć wcelować z pięciu metrów w tarczę albo nie radzić sobie z powaleniem na kolana człowieka. Od tego miała panów.
A co do Icty, usypianie wygląda na diabelnie skuteczną broń, szkoda że nie miała okazji wykorzystać jej potencjału. A poza tym obstawiałabym, że jej wkład w utrzymanie morale zespołu był nieoceniony.

Swoją drogą faktycznie brak sensownych żeńskich postaci to najsłabsza strona książek. Ictę nawet lubiłam, przynajmniej zachowywała się jak życzliwa dziewczyna z krwi i kości. I kompletnie nie zgadzam się z zarzutami, że się za lekko prowadziła - do łózka się w przeciwieństwie do pewnej innej pani nie pakowała wszystkim na raz. Po prostu była i była miła, a że faceci na nią lecieli - ja się wcale nie dziwię. Ciepła, życzliwa, umiejąca słuchać, a jednocześnie będąca pod ręką, taki typ przyciąga ludzi. A jednocześnie trudno się dziwić, że szukała kogoś, na kim mogłaby się oprzeć. Ja w żadnym momencie nie odniosłam wrażenia, że celowo bawiła się czyimiś uczuciami.

Araneę być może też bym polubiła, gdyby nie to całkowicie dla mnie niezrozumiałe zainteresowanie, jakie budziła w każdym niemalże napotkanym panu. Nie jestem facetem, może nie wyczuwam, gdzie jest kruczek, ale ani ona specjalnie charyzmatyczna mi się nie wydawała, ani nie miała na czole wypisane wielkimi świecącymi literami "jestem słabą samiczką, a ty wielkim samcem, zaopiekuj się mną"... Ani to specjalnie miłe, ani nic. Nic magnetycznego, a może raczej nie nic, tylko wszystko na raz - piękna, inteligentna (teoretycznie, bo w praktyce to chyba średnio działało), niby twarda i próbująca wszystkich po kątach rozstawiać, niby słaba i zrozpaczona... Jak się to wszystko zsumowało, to wychodził dość niestrawny zlepek. No chyba, że była w planach tak kompletnie rozchwiana psychicznie, ale to nie wyjaśnia, skąd te zachwyty jej osobowością. Coś mi nie grało, po prostu.
Iiiiiiik! Kim jest Pan Teon i dlaczego jest na mnie wściekły? X_x

Awatar użytkownika
Vorevol
Top secret
Top secret
Posty: 1094
Rejestracja: 6 cze 2007, o 17:17
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: B24
Kontakt:

Re: Przeczytawszy...

Post autor: Vorevol » 7 lis 2008, o 01:25

ale przecież wiemy, że przed pojawieniem sie Vespera Renegaci nie mieli bladego pojęcia jak szkolić ludzi
Taaaaaa ,wiec niby w "Polfie" to samorodne talenty działały, podobnie na lotnisku, czy na balu sylwestrowym.... Bo wg Ciebie nie byli to profesjonalnie wyszkoleni operatorzy....
Cedo Nulli

Awatar użytkownika
Silmeth
Major Nocarzy
Major Nocarzy
Posty: 496
Rejestracja: 10 cze 2008, o 19:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Przeczytawszy...

Post autor: Silmeth » 7 lis 2008, o 01:29

A podszedł ją człowiek nie wampir.
I może to powód? Jasne, potępić należy samo to, że dała się podejść. Vesper też się nie wykazał ;). Ale akurat nie wierzę, by nie wyczuła wampira.
Bo wg Ciebie nie byli to profesjonalnie wyszkoleni operatorzy....
Jako takie zgranie, nie całkiem zły pomysł dowódcy i duża siła rzucona do walki (do tego jeszcze większa samozajebistość, której renegatom odmówić, jakby nie patrzeć nie sposób). Z "Renegata" wyraźnie wynika, że profesjonalnie wyszkolonych operatorów do w jedynym nielegalnym rodzie nie było. Dopiero Vesper za jako-takie szkolenie się zabrał tworząc swój oddział do walki z watykańskimi.
Jam po prostu jest librofil - antychómanista.

Давай за жизнь, давай брат до конца,
Давай за тех, кто с нами был тогда.
Давай за жизнь, будь проклята война,
Помянем тех, кто с нами был тогда.

Awatar użytkownika
Ines Roux
Krwiopijca
Krwiopijca
Posty: 34
Rejestracja: 28 lut 2008, o 22:11
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Przeczytawszy...

Post autor: Ines Roux » 7 lis 2008, o 01:35

Vorevol pisze: Taaaaaa ,wiec niby w "Polfie" to samorodne talenty działały, podobnie na lotnisku, czy na balu sylwestrowym.... Bo wg Ciebie nie byli to profesjonalnie wyszkoleni operatorzy....
Przy konfrontacjach z Nocarzami w wiekszości przypadków dostawali po dupie. Zdaje sie ze tylko w Polfie poszło im przyzwoicie. No a jeśli chodzi o konfrontacje z ludźmi to raz byli do przodu bo byli wampirami. A dwa, bal sylwestrowy, też żes trafił jak kulą w płot. Dali ciała. Kompletny chaos i dezorganizacja tylko Vesper działał w miare logicznie rozsyłając ludzi i wydając im polecnia. Nex sie zwinął wcześniej ostrzeżony przez Vespera, ulotnił sie tylnim wyjsciem, wyszedł z młyna dzięki czemu mógł na spokojnie zebrać ludzi, zastanowić się i wrócić. Z resztą Vesper jak szkolił chłopaków udowodnił że renegaci nie mają pojecia o strzelaniu.
Vesper też się nie wykazał . Ale akurat nie wierzę, by nie wyczuła wampira.
Właśnie to mnie zastanawia i tego nie rozumiem - co robił Vesper? Spał? A wyczuć może by i wyczuła, pytanie brzmi - czy zdążyłaby zareagować?
Ostatnio zmieniony 7 lis 2008, o 01:38 przez Ines Roux, łącznie zmieniany 1 raz.
http://mercythompson.cba.pl
I read a book about the self, Said I should get expensive help

Awatar użytkownika
Vorevol
Top secret
Top secret
Posty: 1094
Rejestracja: 6 cze 2007, o 17:17
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: B24
Kontakt:

Re: Przeczytawszy...

Post autor: Vorevol » 7 lis 2008, o 01:38

Jako takie zgranie, nie całkiem zły pomysł dowódcy i duża siła rzucona do walki (do tego jeszcze większa samozajebistość, której renegatom odmówić, jakby nie patrzeć nie sposób). Z "Renegata" wyraźnie wynika, że profesjonalnie wyszkolonych operatorów do w jedynym nielegalnym rodzie nie było. Dopiero Vesper za jako-takie szkolenie się zabrał tworząc swój oddział do walki z watykańskimi.
Co do duzej siły... Założenia taktyczne mówią, ze jeski przeprowadzasz szturm to musisz mieć przewagę 3:1 a w wypadku przełamania nawet 9:1, wiec to akurat nie jest iprowizacja tylko dokładnie wynik SZKOLENIA taktycznego.
Co do umiejetnosci wampirów z tego rodu... Radzę poczytać "Nikta" dość dokładnie... Nidor pyta Echisa czy ten umie "chodzić"... a ja zadam pytanie... Gdzie Echis się tego nauczył? Chyba nie u nocarzy.
A dwa, bal sylwestrowy, też żes trafił jak kulą w płot. Dali ciała. Kompletny chaos i dezorganizacja tylko Vesper działał w miare logicznie rozsyłając ludzi i wydając im polecnia. Nex sie zwinął wcześniej ostrzeżony przez Vespera, ulotnił sie tylnim wyjsciem, wyszedł z młyna dzięki czemu mógł na spokojnie zebrać ludzi, zastanowić się i wrócić.
ale ja mówie własnie o tym momencie kiedy Nex wrócił... To własnie był przykład doskonale zgranego i przeprowadzonego wejscia do obiektu... Sądzisz, że mogli tego dokonać "naturszczycy"?
Ostatnio zmieniony 7 lis 2008, o 01:41 przez Vorevol, łącznie zmieniany 1 raz.
Cedo Nulli

Awatar użytkownika
Zamoyski
Major Nocarzy
Major Nocarzy
Posty: 564
Rejestracja: 26 paź 2008, o 00:46
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Przeczytawszy...

Post autor: Zamoyski » 7 lis 2008, o 01:39

Ines Roux pisze:Drażni mnie take zachowanie, bardzo nielubię jak baba robi facetowi wode z mózgu w taki sposób. Zwykła siksa co sie słodko uśmiecha i zgrywa niewinną, a tak naprawdę marzy o tym żeby oni wszyscy żarli jej z ręki.
Errr... skąd ten pomysł?? W życiu bym tak o Iccie nie pomyślał...
Ines Roux pisze: Z kumplami się nie flirtuje. Widzisz ja już jestem taka dziwna, bedąc na miejscu Icty nawet przez myśl by mi nie przeszło żeby zawracać tym chłopakom dupę. Mają być zespolem a tu siedzi babsztyl i sie wdzięczy i mąci. Jeśli juz bym się uparła być z nimi w jednym oddziale, to życzyłabym sobie być traktowana na równi, jak ich kumpel, a nie jak potencjalny materiał do wydymania, tudzież kruche chucherko które trzeba chronić. Haremy to sie zakłada gdzie indziej. I na pewno odpadało by paradowanie przy nich w koszulce i w majtkach.
@@;; Ej no, momę, Icta z nikim nie flirtowała, to Vesperowi się zdawało że z Alexem mają się ku sobie. Może i on był w niej zakochany (zadużony?) ale nigdzie nie było powiedziane że ona w nim czy kimkolwiek z wyjątkiem Vespera - ale to już w Nikcie. Wdzięczy się i mąci?? Naprawdę jakoś tego nie zauważyłem. :) Była członkiem zespołu i na równi ze wszystkimi brała udział w ćwiczeniach (z wyjątkiem Cichowęża i samego początku). A w koszulce i majtkach to widział ją tylko Vesper siedzący w kuchni jak się przemykała z łazienki do pokoju który zajmowała sama.
Ines Roux pisze: Tego nie wiesz xD
Przelaciał, nie przelciał, chciał na pewno. Przynajmniej trzech chciało. A że nie dała, to tymbardziej pokazuje jak egoistycznie się bawiła. Wy moi, moi, ale nic wam nie dam, bo wy moi, a nie ja wasza. Czekajcie na łaske pana to może sie doczekacie.
No zaraz, to znaczy że jak chcieli i ona wiedziała że chcą to zaraz powinna iść się z nimi dupczyć??
Ines Roux pisze:Jeśli chodzi o Ictę - kim ona była nim zostala wampirem? Pielegniarką? Stażystką? Uważasz, że wszystkie stażyski biegle władaja Krav Magą, rzucają nożami a w weeckendowe popołudnia przesiadują na strzelnicy? Wątpię. Po przemianie w wampira trafiła na ileś tam tygodni do Echisa. Co robili ludzie pod Echisem? Głównie zgarniali meneli z dworców [...] Bo nie miała pojęcia jak latać ze spluwą i skutecznie zabijać. Robiła tam własnie nomen-omen za pielęgniareczke, znieczulała i usypiała rannych. To wszystko co potrafiła.
No nie, a kim był Vesper zanim został wampirem? Himenem? Ile czasu sie szkolil? Myślisz że Nocarzami zostawali sami zawodowi wojskowi i ATcy?? Szkolili się z czasem, jak każdy. No i teraz konfabulujesz bo nie wiesz jakie przeszkolenie przszła Icta. Owszem, Renegaci nie mieli pojęcia o taktyce ale jednak jakoś sobie radzili, coś tam umieli. O tym co robili pod Echisem i jak on prowadził ludzi też nie mamy pojęcia, jest na ten temat parę niekonkretnych słów, głównie rzuconych w złości kalumni. Musieli być w jakimś stopniu zorganizowani, mieć jakieś sposoby działania, słuchać się przełożonego bo bez tego nie potrzebni by byli Nocarze - wytłukli by się między sobą albo by ich wykończył Oddział Szturmowo - Desantowy Lumpów Dworcowych. Na temat niefrasobliwych wampirów polujących sobie bez ładu ni sładu, oraz ich końca, było parę słów. ;)
Ines Roux pisze:Jesli chodzi o Araneę to teoretycznie powinna być dobra [...] Psychicznie nie stawała na wysokości zadania.
Owszem, dlatego że Aranea nigdy nie była dobrym materiałem na Lorda. Trafiła na to stanowisko wiadomo w jakich okolicznościach i imho to tłumaczy wszystko.
Tata! Tata! Biją renegata!!

Awatar użytkownika
Silmeth
Major Nocarzy
Major Nocarzy
Posty: 496
Rejestracja: 10 cze 2008, o 19:58
Płeć: Mężczyzna

O kryptoprostytucji i wartościach bojowych Aranei i Icty

Post autor: Silmeth » 7 lis 2008, o 01:50

Co do umiejetnosci wampirów z tego rodu... Radzę poczytać "Nikta" dość dokładnie... Nidor pyta Echisa czy ten umie "chodzić"... a ja zadam pytanie... Gdzie Echis się tego nauczył? Chyba nie u nocarzy.
Jasne, jakby byli kompletnie niewyszkoleni, to by dostali po dupie zaraz po pierwszej lepszej akcji nocarzy i już by renegatów nie było. Poza tym - od czasu do czasu rekrutowali też jakiegoś operatora (z AT kilka razy się zdarzało w Nocarzu ;) ). Więc iluśtam wyszkolonych renegatów, gorzej - lepiej, było. Ale nie przeprowadzali renegaci (przynajmniej z książek nie wynika) jakichś bardziej zorganizowanych i skutecznych szkoleń. Zauważ, że w oddziale Vespera, do którego poszli niby najlepsi, "operatorzy" nie umieli, o ile dobrze pamiętam, nawet szybko broni wyjąć (nie mam przy sobie Renegata, nie znajdę odpowiednich fragmentów).

Wygląda na to, że mamy taką kolejną drobną nieścisłość - renegaci, choć z jednej strony niewyszkolone ćpuny, do z drugiej - autorka za wiele wie o CQB, żeby postaci były tak naprawdę niewyszkolonymi ćpunami ;).
Jam po prostu jest librofil - antychómanista.

Давай за жизнь, давай брат до конца,
Давай за тех, кто с нами был тогда.
Давай за жизнь, будь проклята война,
Помянем тех, кто с нами был тогда.

Eshealon
Głowa Rodu
Głowa Rodu
Posty: 1973
Rejestracja: 23 sty 2007, o 00:13
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Przeczytawszy...

Post autor: Eshealon » 7 lis 2008, o 01:53

Ines, jest taki fajny fragment w Renegacie, nawet pozwolę sobie go przytoczyć:
[quote=""Renegat" strona 296-297"]
A więc Later miał żonę i dziecko. Tęsknił za nimi. Nigdy o tym nie wspominał nie Vesperowi [...] [Later] Nigdy nie odezwał się słowem na ten temat, Poszedł do Icty. To jej zwierzał się ze swoich smutków, rozterek, tęsknot. Dlaczego?
Dlaczego oni wszyscy do niej łażą: Later, Alex, Res, chyba nawet Offa. [...] Wszyscy do niej lgnęli. Łasili się jak szczeniaki, przynosząc w zębach swoje problemy.[...] Przychodzili do niej bo ich słuchała. Bo się przejmowała. To nieważne że nie potrafiła rozwiązać ich wszystkich problemów, przynajmniej próbowała je zrozumieć. Nigdy nikogo nie traktowała jak marionetki. Zawsze była prawdziwa. Tylko tyle. Aż tyle.[/quote]

I tu się kryło sedno. Gwarantuje Ci że żaden z chłopaków z oddziału Vespera nie chciał przespać się z Ictą. Właśnie dlatego że traktowali ją jak członka oddziału. Jako równą sobie. Echis do oddziału Vespera nie należał. Owszem, kochał Ictę ale platonicznie.
Teraz, wierz mi na słowo, albo nie, w każdym oddziale, drużynie, grupie, jest ktoś taki do kogo wszyscy przychodzą po radę. Po pocieszenie. Po poklepanie po plecach. Żeby rozładować stres i pogadać o smutkach. Kogoś kto słucha, w tym wypadku była to Icta. I to wszystko. Widzisz coś złego w tym?

O sytuacji w której Icta dostaje antysymbiontem:
Sori, tą strzałką oberwałby każdy kto stałby w miejscu gdzie stała Icta. Bełtem zza węgła niejeden heros dostał. Tak samo ma się to do sytuacji starcia z dwumetrowym Nocarzem. Rozpatrujemy przypadek gdy obie postacie stoją naprzeciw siebie, gotowe do walki. Wszelkie inne przypadki to już tylko gdybanie. A w walce 1 vs 1, z Ictą raczej mało kto ma szansę :)

EDIT:
Ines Roux pisze: Przy konfrontacjach z Nocarzami w wiekszości przypadków dostawali po dupie. Zdaje sie ze tylko w Polfie poszło im przyzwoicie.
Jesteś pewna że czytaliśmy te same książki? :)
Jak dla mnie to właśnie Nocarze non stop biorą oklep. A już napewno możemy tu mówić o remisie. Fakt, Nocarze "zdjęli" Dom Krwi. A potem? Polfa, wysadzone magazyny, zatruta krew, napad na furgonetkę z krwią, w końcu starcie na Politechnice. No taaaa, odnosząc takie klęski nie potrzebujesz zwycięstw :twisted: :)
Ostatnio zmieniony 7 lis 2008, o 02:01 przez Eshealon, łącznie zmieniany 1 raz.
I'm strong to the finish
cuz I eat my Spinach

Awatar użytkownika
Vorevol
Top secret
Top secret
Posty: 1094
Rejestracja: 6 cze 2007, o 17:17
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: B24
Kontakt:

Re: Przeczytawszy...

Post autor: Vorevol » 7 lis 2008, o 01:56

A uogólniajac... pragnę przypomnieć Wszystkim, że trzon Renegatów tworzyli dawni WOJOWNICY...którzy nie zgodzili się na przejscie na sztuczną.
Takich Strix-ów i Atroksów było na pewno duuuuuuużo więcej, tyle że nie zostali wymienieni z imion.
Cedo Nulli

Awatar użytkownika
Smoq
Podpułkownik Nocarzy
Podpułkownik Nocarzy
Posty: 211
Rejestracja: 20 lut 2008, o 13:09
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Przeczytawszy...

Post autor: Smoq » 7 lis 2008, o 02:02

Może się mylę i niestety staje w obronie renegatów(jak by oni tego potrzebowali). Wśród renegatów też są wojownicy i to nie tak starej daty znowuż. Nie poznajemy wszystkich renegatów ale przecież są wśród nich też silne wampirki. I na pewno też przeszkolone dobrze. Poza tym jak żyjesz kilkaset lat to masz doświadczenie i umiejętności nabyte przez wieki. Wydaje mi się, że znalazł by się nie jeden Renegat przewyższający umiejętnościami niektórych Nocarzy. Tak samo jak w drugą stronę by nie było.
W renegacie o ile pamiętam oni byli niezdyscyplinowani. Zresztą Vesper to podkreślił, że jeden za drugiego oddał by życie ale on chce by to zrobili w sposób zorganizowany. ;]
Ehh ale to temat na dłuższą dyskusje.

ps. Nocarze i tak są lepsi :twisted:

Edit: Eshu powiedzmy, że jest remis, na polibudzie przegrana Nocarzy to był plan - więc się nie liczy. Raczej potyczki na remis wychodzą. Może się lepiej tego trzymać. Przynajmniej te o których wiemy.
Ostatnio zmieniony 7 lis 2008, o 02:05 przez Smoq, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ