Wpadki

no i nastał koniec...
Serika
--------
--------
Posty: 8
Rejestracja: 5 lis 2008, o 23:56
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wpadki

Post autor: Serika » 14 lis 2008, o 09:12

O, dobre... Ale symbiont za każdym razem jak "przechodził" słabł, ze zwykłego wampirka podobno dostaje się zombiaka. Natomiast faktycznie nie pasuje to do chyba żadnego znanego mi paskudztwa, jakim mogą się zarazić ludzie - chyba, że podczas każdego kolejnego zasiedlania komórek jakoś rearanżuje i traci część właściwości.
(Podziwiam watykańskich, jak oni mogli prowadzić badania nad czymś, czego się nie daje porządnie namnożyć bez utraty właściwości...)

A propos Lordów jeszcze jedno ciekawe pytanie: było powiedziane, że uporządkowana struktura wampirzego społeczeństwa, z Lordami i w ogóle, została ustanowiona stosunkowo niedawno (za przedostatnim obudzeniem się Latensa). Jeśli wcześniej nie było Lordów, to w jaki sposób wampirki się rozmnażały, tworzyły watahy zombiaczków, czy może Ukryty tak losowo "upgradował na wyższy poziom" osoby, które lubił czy coś? :D
Ostatnio zmieniony 15 lis 2008, o 01:57 przez Serika, łącznie zmieniany 1 raz.
Iiiiiiik! Kim jest Pan Teon i dlaczego jest na mnie wściekły? X_x

Awatar użytkownika
Zamoyski
Major Nocarzy
Major Nocarzy
Posty: 564
Rejestracja: 26 paź 2008, o 00:46
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wpadki

Post autor: Zamoyski » 14 lis 2008, o 21:38

Serika pisze:Jeśli wcześniej nie było Lordów, to w jaki sposób wampirki się rozmnażały, tworzyły watahy zombiaczków, czy może Ukryty tak losowo "upgradował na wyższy poziom" osoby, które lubił czy coś? :D
No ciekawe, może był jeden Lord wszystkich wampirów? W takim wypadku nowe nie pojawiały by się bardzo często. Z drugiej strony ten jeden miałby czas, mógłby rekrutować bez pośpiechu.
Tata! Tata! Biją renegata!!

Awatar użytkownika
Falk
Major Nocarzy
Major Nocarzy
Posty: 2611
Rejestracja: 25 kwie 2006, o 13:47
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Tam, gdzie żyją Forfitery
Kontakt:

Re: Wpadki

Post autor: Falk » 15 lis 2008, o 18:37

Dante pisze:
W czasie balu w willi, sugestie wampirów na nich nie działają a w 3 części ochroniarze Siewcy strzelają do siebie, czyli sugestia działa
Nie pamietam dokladnie ale chyba wiele zalezy tu od sily woli.
Jesli bardzo chce kogos rzucic na kolana to mam wieksze szanse niz gdyby, watpil czy mis sie uda. I ofiara ma podobnie. Jesli nie czuje strachu ( nie wierzy, nie rozumie, jest silna), trudniej ja rzucic niz kogos zastraszonego, zakompleksionego.

Dante
Zauważ, że sam sobie przeczysz. Ludzie na balu zostali potraktowani jak hołota z ulicy - trudno gorzej - ot, przypałętali się, nie wiedzą, na kogo wyskoczyli, zaraz zobaczą, z kim zadarli.

W boju sytuacja wygląda inaczej. Może to dalej ścierwo. Ale mimo wszystko to ścierwo dzierży broń maszynową.
Głową muru nie przebijesz, ale jeśli zawiodły inne metody należy spróbować i tej.

J. Piłsudski

Awatar użytkownika
Zamoyski
Major Nocarzy
Major Nocarzy
Posty: 564
Rejestracja: 26 paź 2008, o 00:46
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wpadki

Post autor: Zamoyski » 15 lis 2008, o 20:57

WW pisze:W czasie balu w willi, sugestie wampirów na nich nie działają a w 3 części ochroniarze Siewcy strzelają do siebie, czyli sugestia działa. :shock:
W czasie balu wszyscy (prawie) byli naprani i nastąpiła spora eksplozja:
"Oni tu jadą! A Nexowi chleją i nic nie kojarzą..."
"[...] zanim ogłuszający huk poraził uszy, a podmuch rzucił nim o mur. Sufit osypał się w dół [...]"


Byli otumanieni mocną krwią i wybuchem, nic dziwnego że Watykańscy sobie radzili. Ale do czasu - jak wpadł Nex ze świeżym wojskiem uciekli, albo zginęli.
Z kolei na wydmach było parę najpałerniejszych wampirów wiedzących z kim mają do czynienia.
Falk von Breslau pisze:Zauważ, że sam sobie przeczysz. Ludzie na balu zostali potraktowani jak hołota z ulicy - trudno gorzej - ot, przypałętali się, nie wiedzą, na kogo wyskoczyli, zaraz zobaczą, z kim zadarli.

W boju sytuacja wygląda inaczej. Może to dalej ścierwo. Ale mimo wszystko to ścierwo dzierży broń maszynową.
No tak, potraktowani jak hołota z ulicy ale z lekceważeniem - wszak to nie wrogowie tylko jakieś małe, nieświadome ludziki, nie trzeba się wysilać. Dlatego, myślę, tamten jeden Watykańczyk zerwał pęta Nexa - generał nie trzymał ich jakoś szczególnie mocno, bo nie spodziewał się jakiegokolwiek oporu. Ale jak już ma się do czynienia z uzbrojonym przeciwnikiem, o którym wiadomo że jest silny psychicznie, nie można sobie pozwolić na lekceważenie. Tak było w przypadku ochroniarzy Siewcy.
Tata! Tata! Biją renegata!!

Artur
--------
--------
Posty: 10
Rejestracja: 11 lis 2008, o 14:29
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Wrocław

Re: Wpadki

Post autor: Artur » 15 lis 2008, o 21:34

Rekrut pisze: Byli otumanieni mocną krwią i wybuchem, nic dziwnego że Watykańscy sobie radzili. Ale do czasu - jak wpadł Nex ze świeżym wojskiem uciekli, albo zginęli.
Tak zostali wystrzelani, zresztą później, podczas odpierania ataku na lokal winorośli sytuacja się powtarza Vesper już z całych sił trzyma rękę z granatem. Na watykańskich sugestia nie działa.

Awatar użytkownika
Zamoyski
Major Nocarzy
Major Nocarzy
Posty: 564
Rejestracja: 26 paź 2008, o 00:46
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wpadki

Post autor: Zamoyski » 15 lis 2008, o 21:57

Artur pisze:Tak zostali wystrzelani, zresztą później, podczas odpierania ataku na lokal winorośli sytuacja się powtarza Vesper już z całych sił trzyma rękę z granatem. Na watykańskich sugestia nie działa.
Nie no, działać działa, oni są po prostu mocni. Wiedzą o wampirach, nienawidzą ich z całej duszy, wierzą w swoją sprawę i opiekę Boga. "Oto siła wiary".
A w Moonwalkerze Vesper był jeszcze mientka nindzia, dlatego miał kłopoty z tamtym. Jak by na jego miejscu był starszy, doświadczony wampir, do wybuchu by nie doszło.
Tata! Tata! Biją renegata!!

Artur
--------
--------
Posty: 10
Rejestracja: 11 lis 2008, o 14:29
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Wrocław

Re: Wpadki

Post autor: Artur » 15 lis 2008, o 22:13

Rekrut pisze:A w Moonwalkerze Vesper był jeszcze mientka nindzia, dlatego miał kłopoty z tamtym. Jak by na jego miejscu był starszy, doświadczony wampir, do wybuchu by nie doszło.
I na balu, i w Moonwalkerze Vesper był z całym swoim oddziałem i on może i był mientka nindzia ale jego renegaci byli dużo bardziej doświadczeni i też nic poza kulą nie mogli watykańskim posłać.

Awatar użytkownika
Dante
Top secret
Top secret
Posty: 1327
Rejestracja: 24 paź 2006, o 16:15
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Wa-wa

Re: Wpadki

Post autor: Dante » 17 lis 2008, o 10:52

Zauważ, że sam sobie przeczysz. Ludzie na balu zostali potraktowani jak hołota z ulicy - trudno gorzej - ot, przypałętali się, nie wiedzą, na kogo wyskoczyli, zaraz zobaczą, z kim zadarli.

W boju sytuacja wygląda inaczej. Może to dalej ścierwo. Ale mimo wszystko to ścierwo dzierży broń maszynową.
W ktorym miejscu ? ...
wyposazenie jednostki moze podniesc jej morale ( sile woli), ale jesli nie osiagnie ona ( sila woli)
poziomu pozwalajacego na odparcie ataku ( psionicznego (?) ), to wplynie na efekt koncowy.
Czyli moim zdaniem to wyglada troche ja bitewniakach :
porownujemy wspolczynniki i kto ma wyzszy ten wygrywa ( wliczajac wszystkie bonusy itd).

Dante
"młodzieńcze ! ciesz sie w młodości swojej " -platoon /Eklezjastes

747170

Awatar użytkownika
Falk
Major Nocarzy
Major Nocarzy
Posty: 2611
Rejestracja: 25 kwie 2006, o 13:47
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Tam, gdzie żyją Forfitery
Kontakt:

Re: Wpadki

Post autor: Falk » 17 lis 2008, o 20:07

Jeśli przyjmiemy, że im bardziej się kimś gardzi, tym mocniej można go wgnieść w ziemię, to uważam, że Synowie Siewcy na balu powinni byli rzucić się do nóg renegatom.

A contrario, w części III wampiry, wiedząc, że Siewcowi są odporni na ataki psychiczne, powinni mieć mniejszą moc oddziaływania, bo już raz się na nich nacięli.

Nie w wyposażeniu tu rzecz, a w kontekście. Kim innym jest przypadkowa przekąska, czym innym ludzki, bo ludzki, ale przeciwnik. Poza tym na balu renegaci napawali się swoim poczuciem samozajebistości, chcieli zapunktować przy szefowej,m etc, więc ich psyche była, według mnie, w lepszej formie, niż na Wybrzeżu.

Kiedy ktoś raz już odparł atak, jest moim zdaniem bardziej prawdopodobne, że nasytępna próba będzie ostrożniejsza.
Głową muru nie przebijesz, ale jeśli zawiodły inne metody należy spróbować i tej.

J. Piłsudski

Awatar użytkownika
Silmeth
Major Nocarzy
Major Nocarzy
Posty: 496
Rejestracja: 10 cze 2008, o 19:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Wpadki

Post autor: Silmeth » 17 lis 2008, o 20:34

Z drugiej strony na balu watykańscy też byli w lepszej formie, nie wiedzieli do końca co ich czeka i też mieli większą samozajebistość. Do tego nie do końca kojarząca co się dzieje, schlana, publika nie potrafiła zareagować na czas. W drugim przypadku do akcji wkroczyły w pełni świadome przeciwnika najbardziej samozajebiste wampiry. A wróg wiedział, że przegrywa i raczej się bał, niż rzucał na kolana "te nędzne, wyklęte wampiry".
Jam po prostu jest librofil - antychómanista.

Давай за жизнь, давай брат до конца,
Давай за тех, кто с нами был тогда.
Давай за жизнь, будь проклята война,
Помянем тех, кто с нами был тогда.

Awatar użytkownika
Zamoyski
Major Nocarzy
Major Nocarzy
Posty: 564
Rejestracja: 26 paź 2008, o 00:46
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wpadki

Post autor: Zamoyski » 17 lis 2008, o 23:38

Falk von Breslau pisze:Jeśli przyjmiemy, że im bardziej się kimś gardzi, tym mocniej można go wgnieść w ziemię, to uważam, że Synowie Siewcy na balu powinni byli rzucić się do nóg renegatom.
Ale to działa w obie strony - jeżeli ofiara jest przerażona i słaba psychicznie to nawet słaby wampir zmusi ją do uklęknięcia, lecz jeśli jest świadoma co się dzieje a do tego przekonana o swojej racji i mocna psychicznie to już gorzej. Na balu tylko jeden z fałszywych gliniarzy zerwał pęta Nexa, bo, jak sądzę, tylko on był watykańcem który podłączył się do grupy zwykłych złodziejaszków.
Falk von Breslau pisze:A contrario, w części III wampiry, wiedząc, że Siewcowi są odporni na ataki psychiczne, powinni mieć mniejszą moc oddziaływania, bo już raz się na nich nacięli.
No ale właśnie wiedząc z kim mają do czynienia nie podchodzili do nich jak to zwykłego człowieka z ulicy tylko z pełną koncentracją. I dlaczego mieliby mieć mniejszą moc oddziaływania? Gardzili nimi nie mniej, lecz nawet bardziej niż zwykłymi ludźmi. A watykańcy byli odporniejsi niż zwykli ludzie bo byli świadomi tego co się dzieje, przekonani że walczą w słusznej sprawie i że mogą wygrać.
Falk von Breslau pisze:Nie w wyposażeniu tu rzecz, a w kontekście. Kim innym jest przypadkowa przekąska, czym innym ludzki, bo ludzki, ale przeciwnik. Poza tym na balu renegaci napawali się swoim poczuciem samozajebistości, chcieli zapunktować przy szefowej,m etc, więc ich psyche była, według mnie, w lepszej formie, niż na Wybrzeżu.
Na balu renegaci się bawili, nie spodziewali się żadnego ataku. Byli naprani mocną krwią i oszołomieni wybuchem, który sam w sobie mógł ich sporo zabić.
Falk von Breslau pisze:Kiedy ktoś raz już odparł atak, jest moim zdaniem bardziej prawdopodobne, że nasytępna próba będzie ostrożniejsza.
Atak ostrożniejszy nie znaczy słabszy. Przekonawszy się że tamci są w stanie przeciwstawić się ich woli po prostu zaczęli podchodzić do nich poważnie.

Wyklarował mi się obraz taki, że watykańscy ogólnie są słabsi niż wampiry. Po prostu człowiek nigdy nie osiągnie takiego pułapu siły psychicznej jak wampir. Oczywiście słaby nietoperek ulegnie mocnemu ludzikowi ale nawet najmocniejszy ludzik nie będzie tak silny jak nietoperki z górnej półki. Vesper w Moonwalkerze zdołał ledwo opóźnić wybuch, wtedy był słaby, a przeciwnika miał mocnego. Ale nawet sam Siewca z ochroniarzami (którzy wszak nie byli pierwszymi z brzegu) nie miał szans w konfrontacji ze Strixem, Nexem, Araneą.

Z resztą Vesper to właściwie zły przykład, on nigdy nie był dobry w "rzucaniu na kolana" bo po prostu nikim nie gardził tak do końca i nie miał o sobie wystarczająco wysokiego mniemania. Wyjątkiem jest akcja w bunkrze, ale tam był silniejszy niż porównywalny Nocarz (jakiś czas na prawdziwej krwi), był głodny i był wkurwiony niemożebnie. Wszystko to razem dało taką mieszankę że buchał z niego czysty żywioł.

Przyszła mi do głowy inna kwestia. Siewca był taki silny dzięki symbiontowi - przeszedł połowiczną rekrutację, był jakby półwampirem. Czy podobnie powstawali Synowie Siewcy? Czy dostawali krew Lorda (którą Siewca miał od Atroksa) czy może krew Siewcy?
Tata! Tata! Biją renegata!!

Awatar użytkownika
Madzik
Ukryty
Ukryty
Posty: 825
Rejestracja: 10 lut 2006, o 00:24
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: B24
Kontakt:

Re: Wpadki

Post autor: Madzik » 24 lis 2008, o 22:13

Artur pisze: Druga sprawa to "zabójcze" promienie UV , Oddział Vespera musiał pułapkę na pustyni przygotować nago albo odziany tylko w kąpielówki bo każde ubranie pochłania promienie UV.
Niestety wyszło śmiesznie ...
Jak rozumiem, odnosisz się do takiego ultrafioletu, z którym masz do czynienia na plaży, prawda? Zakładasz kąpielówki a potem masz takie białe ... cztery litery, bo kawałek bawełny Cię osłonił. I stąd prosty wniosek, że byle gacie załatwiają sprawę i ultrafioletu wcale nie trzeba się bać.

A teraz odrobina technikaliów.

Ultrafioletowe promieniowanie, ultrafiolet, nadfiolet, promieniowanie pomiędzy pomiędzy zakresem światła widzialnego a promieniowaniem elektromagnetycznym: odpowiada długości fali od 390 do ok. 10 nm (granica pomiędzy promieniowaniem ultrafioletowym a rentgenowskim jest umowna), dzieli się na ultrafiolet tzw. bliski (390-190 nm) i daleki (190-10 nm).
Ultrafioletowe promieniowanie, choć niewidzialne, ma silne działanie fotochemiczne - przy długości fali poniżej 300 nm wywołuje już jonizację i jest zabójcze dla organizmów żywych. Znaczne ilości promieniowania ultrafioletowego emituje Słońce - Ziemię chroni przed nim warstwa ozonowa, pochłaniająca promieniowanie ultrafioletowe o długości fali poniżej 285 nm, a także powietrze, które pochłania całkowicie promieniowanie ultrafioletowe w zakresie ultrafioletu dalekiego.


Czyli: wiemy już, że Vesper niekoniecznie mógł się spotkać z niewinnym plażowym słoneczkiem, tak? Może nawet ci podli Watykańscy wyprodukowali ten paskudny, daleki UV, plasujący się tuż obok promieni Rentgena? Obawiam się, że kąpielówki mogłyby nie dać sobie rady z czymś takim.
Ale to nie wszystko, jedźmy dalej:

Prawo Lamberta
Jeżeli źródło jest punktowe i promieniuje izotropowo, wówczas moc promieniowania światła przypadająca na jednostkę powierzchni (natężenie oświetlenia) maleje z odległością i zależy od kąta padania.
Jeżeli źródło jest punktowe i posiada światłość I (emituje moc P/4 pi) wówczas moc padająca prostopadle na powierzchnię wyobrażonej kuli o promieniu r wynosi:
E = P/4 pi r2 = I/r2
Jeżeli uwzględnimy kąt padania - wówczas:
E = cos pi I/r2
Powyższą zależność nazywamy prawem Lamberta (istnieje jeszcze prawo Lamberta - Beera), choć historycznie (1760) prawem Lamberta jest:
E = I cos pi
i dotyczy światłości powierzchni (spełnione dla ciała doskonale czarnego, dla ciał matowych istnieje odstępstwo)


A zatem, jeżeli Siewcy wysilili się odrobinę i dobrze zmontowali tudzież ustawili swoje reflektorki, to mogło im się udać wygenerować całkiem sensowną moc promieniowania. Taką, która urządziła zebranym niewidzialne piekło (niewidzialne dla oczu ludzkich, wampirze to być może inna sprawa). Czujesz się bezpieczny na plaży w kąpielówkach, bo przed naszą gwiazdą osłaniają Cię KILOMETRY pochłaniacza w postaci atmosfery (tak, na solarium to też tak działa, chociaż tam nie ma kilometrów tylko specjalnie dobrane lampy). Ale w przypadku reflektora UV mogłoby już nie być aż tak śmiesznie, jak to byleś łaskaw założyć powyżej ;)

Mam nadzieję, że udało mi się w ten nieco żartobliwy sposób przybliżyć moje poglądy na temat fal elektromagnetycznych i ich roli w mojej skromnej TFUrczości 8)
Arma virumque cano

Artur
--------
--------
Posty: 10
Rejestracja: 11 lis 2008, o 14:29
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Wrocław

Re: Wpadki

Post autor: Artur » 26 lis 2008, o 17:17

Dziękuję za za wyjaśnienia ja po prostu założyłem, że Siewca oraz watykańscy nie są głupi i w początkowej fazie starcia nie użyją broni opartej o "daleki UV, plasujący się tuż obok promieni Rentgena". Bo taka broń nie jest broną przeciwko wampirom tyko przeciwko wszystkiemu co żywe ( wampiry spłoną, ludzie umrą na chorobę popromienną ) , a tam był Siewca. Ciężko mi uwierzyć, że broń taka nie została użyta w desperacji, czyli ostatni żywy zapala światło. Więc założyłem że posłużyli się bronią opartą o UV-A/B (solarium) lub UV-C (dezynfekcja) które na Wunderwaffe jak wiemy się nie nadaje.
Madzik pisze:A zatem, jeżeli Siewcy wysilili się odrobinę i dobrze zmontowali tudzież ustawili swoje reflektorki, to mogło im się udać wygenerować całkiem sensowną moc promieniowania.
Z czego to zbudować i czym to zasilać? Poprzednie książki bardzo ceniłem za to że, odpowiedzi na takie pytania były zawarte w tekście albo dostarczała obserwacja, bo myślałem że świat opisany w książce mocno opiera sie na naszym świecie i naszych czasach a trzeci tom po prostu dla mnie za bardzo od nich odjeżdża.

Nadal nie jestem przekonany że dobrze zrobiłem czytając Nikta.
Ostatnio zmieniony 26 lis 2008, o 17:36 przez Artur, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
__Raven__
Krwiopijca
Krwiopijca
Posty: 662
Rejestracja: 23 wrz 2008, o 20:23
Płeć: Mężczyzna

Re: Wpadki

Post autor: __Raven__ » 26 lis 2008, o 17:27

Artur pisze:Bo taka broń nie jest broną przeciwko wampirom tyko przeciwko wszystkiemu co żywe ( wampiry spłoną, ludzie umrą na chorobę popromienną ) , a tam był Siewca.
To tak.
Na ile mnie nie zawodzi znajomość fizyki, a przy tym wiedza medyczna - ludzie znają materiały pochłaniające a przynajmniej odbijające praktycznie większość rodzajów promieniowania. Z czego wynika że nie takie trudne jest uzyskanie kierunkowego "emitera promieniowania" o całkiem przyzwoitym skupieniu. Gdyby tek nie było, każdego radiologa i połowę fizyków jądrowych możnaby nazwać samobójcami :lol:
Artur pisze: Z czego to zbudować i czym to zasilać?
Przy odpowiednich środkach, których jak wiadomo dzięki "cudownemu lekowi" Siewcy nie brakowało, odpowiednie firmy zbudują dla ciebie co tylko zechcesz i teoretycznie o jakiej tylko zechcesz mocy. Wyjaśnienie po co potrzebne? Bardzo proste dla kogoś kto posiada "klinikę" a prawdopodobnie także "firmę-krzak" - laboratorium quasi-farmaceutyczne w którym pod przykrywką leków można produkować antysymbionta - dezynfekcja dużych powieszchni laboratoryjnych. Taka technologia zabroniona nie jest wiec zdaje sie ze nie podlega ostrzejszej kontroli.
God grant me the serenity to accept the things I can not shoot,

The courage to shoot the things I can,

and the wisdom to hide the bodies.


Bądź erotomanem i bądź z tego dumny. / By Acry

Artur
--------
--------
Posty: 10
Rejestracja: 11 lis 2008, o 14:29
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Wrocław

Re: Wpadki

Post autor: Artur » 26 lis 2008, o 18:28

__Raven__ pisze:Na ile mnie nie zawodzi znajomość fizyki - ludzie znają materiały pochłaniające praktycznie większość rodzajów promieniowania
Tutaj się nie mylisz pochłaniające, ale są to metale ciężkie, najczęściej wykorzystywany jest ołów i całość była by za ciężka by jeździć terenówką po pustyni, nie mówiąc o lataniu śmigłowcem.
__Raven__ pisze: odpowiednie firmy zbudują dla ciebie co tylko zechcesz i teoretycznie o jakiej tylko zechcesz mocy.
Miecz świetlny też?
__Raven__ pisze: dezynfekcja dużych powierzchni laboratoryjnych.
To robią lampy UV-C i nikt nie próbuje stosować krańcowo dalekich UV.

ODPOWIEDZ