Wozy wojskowe

aaaale co to za auto?
Awatar użytkownika
REMOV
--------
--------
Posty: 105
Rejestracja: 2 lip 2008, o 01:52
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: REMOV » 19 wrz 2008, o 21:13

Dexter pisze:A niektórzy twierdzą, że (bodajże) Abrams na jednej z ulic Iraku został trafiony z broni ręcznej - pancerz został przebity, załoga w środku zabita.
Niektórzy, obawiam się, wymyślają sobie i wierzą w bajki. A Twoja opowieść przypomina nieco żart o mercedesach rozdawanych na moskiewskiej ulicy.
Po sieci krążyły zdjęcia od agencji informacyjnych.
Zdjęcia, owszem, się pojawiały, ale dotyczyły czegoś zupełnie innego. Zestawiłeś sobie mieszankę faktów i wymysłów, dającą w efekcie nic innego tylko plotkę.
Twierdzono, że to nowy typ broni, ale może to był tylko fake.
Owszem, tego rodzaju opowieści się pojawiały, ale tak naprawdę to był po prostu szczęśliwy strzał. I, tak dla Ciebie, nikt nie zginął.
Czy ktoś, kto jest lepiej zorientowany w broni pancernej, warunkach wojny w Iraku oraz informacjach prasowych mógłby zrewidować tę informację?
A co innego robię? Podpowiem, że chodzi o M1A1 z 2. kompanii 70. batalionu pancernego 1 Dywizji Pancernej, a całe wydarzenie miało miejsce około 05.20 (MET) 28 sierpnia 2003.
Oni, gdy walił się firmament,
poszli, chociaż ich ścigał szloch,
za swym najemnym powołaniem,
i wzięli żołd i legli w proch.

Niebo podparli w strasznej chwili,
Trwali. I wytrwał ziemski glob.
Co Bóg opuścił - obronili.
I ocalili świat - za żołd.

Awatar użytkownika
Mysz258
Kandydat
Kandydat
Posty: 809
Rejestracja: 5 sie 2007, o 14:56
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Okolice Torunia
Kontakt:

Post autor: Mysz258 » 20 wrz 2008, o 00:04

REMOV, Ty jesteś w swojej dziedzinie Meister... to Ci przyznać trzeba, ale masz przy tym tak denerwującą czasem manierę, że szok :D. Na miejscu Dextera w... wpieniłaby mnie Twoja odpowiedź, bowiem ja zrozumiałem jego posta jako pytanie do kogoś kto potrafi mu odpowiedzieć rozsądnie i zrewidować ową odpowiedź.

A Ty, REMOV, pomijając fakt, iż odpowiedź była wyczerpująca i rozwiała owe wątpliwości przy okazji w sposób bardzo przyjemny potraktowałeś znowu jednego z wampirów jakby był dzieckiem i mówił bzdury specjalnie, a nie dorosłym facetem chcącym sprawdzić swe wiadomości uzyskane gdzieśtam...

Przepraszam za OFF.

Teraz ONTOPIC:

Ja się na czołgach, wozach bojowych czy innych duperelach nie znam, ale czy nie jest przypadkiem tak, że by unieruchomić czołg, a co za tym idzie wyłączyć go z pola walki wystarczy zniszczyć gąsienicę? Bo przecież czołgi nadal korzystają z gąsienic, prawda? Czemu wiec nie przypieprzyć z ręcznej wyrzutni rakiet w bok i nie rozerwać gąsienicy? Cała odporność czołgu wtedy zdaje się na nic, bowiem jest unieruchomiony i można do niego strzelać jak do kaczek.
Manewry IV - Wodny Świat

Ludzie byli dawniej bliżsi sobie.
Musieli.
Broń nie niosła daleko.

Awatar użytkownika
REMOV
--------
--------
Posty: 105
Rejestracja: 2 lip 2008, o 01:52
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: REMOV » 20 wrz 2008, o 11:22

Mysz258 pisze:(ciach)
No dobrze, masz rację. Jeżeli faktycznie Dexter tak to odebrał jak Ty, to przepraszam. Niestety tutaj wchodzi nieco moje, nazwijmy to "zboczenie zawodowe".

Owszem, "bronią ręczną" (tj. bronią indywidualną) da się uszkodzić czy nawet zniszczyć czołg podstawowy, bowiem do tej grupy zaliczają się (najczęściej jednorazowe) granatniki przeciwpancerne czy też inne rodzaje broni - jak ręczne granaty przeciwpancerne (po dziś dzień niektóre biedne armie mają w swoich arsenałach RPG-43).

Natomiast w rzeczywistości jest to dla piechoty broń ostatniej szansy, kiedy już wszystkie inne środki przeciwpancerne na poziomie kompanii czy batalionu zawiodą. Traktowanie jej jako środka, który jest skuteczny i po trafieniu natychmiast eliminuje pojazd jest błędne. W Czeczenii czy też w Gruzji najczęściej czołgi były niszczone czy uszkadzane wielokrotnymi trafieniami z RPG-7 (inna rzecz, że nikt nie stosuje do niej nowoczesnej amunicji, a - w 95% przypadków - stare granaty PG-7) czy też jednorazowych granatników przeciwpancernych (RPG-18, gruzińskie M72A3 etc.).

Wizja, że Abrams wytrzymuje jedynie ogień małokalibrowy i odłamki, natomiast natychmiast ulega bojownikowi z RPG-7 jest cóż, dosyć naciągana. Może się tak zdarzyć, jeżeli strzelcowi się uda dobrze trafić, w newralgiczny punkt, ale jest to bardzo, bardzo rzadkie.
Ja się na czołgach, wozach bojowych czy innych duperelach nie znam, ale czy nie jest przypadkiem tak, że by unieruchomić czołg, a co za tym idzie wyłączyć go z pola walki wystarczy zniszczyć gąsienicę?
Owszem, można. Tyle tylko, że na polu walki, w sytuacji, gdy czołgi współdziałają z piechotą, jest to bardzo, ale to bardzo trudne. Na filmach ładnie wygląda, w rzeczywistości szanse masz wyjątkowo marne. Zastanów się jak duży cel stanowi gąsienica z pięćdziesięciu, stu czy stu pięćdziesięciu metrów.
Czemu wiec nie przypieprzyć z ręcznej wyrzutni rakiet w bok i nie rozerwać gąsienicy?
Bowiem, po pierwsze, musisz mieć takie stanowisko, abyś miał widok na czołg z boku, po drugie, był w odpowiedniej odległości, abyś w ogóle w gąsienicę trafił, a przypomnę, że one są osłaniane a to płytami pancernymi, a to innego rodzaju fartuchami, po trzecie, czołg się przemieszcza, a gąsienica jest niewielkim celem, po piąte, Twój granatnik przeciwpancerny musi być szczególnie celny, a większość jednorazówek ma szczątkowe przyrządy celownicze (w przypadku RPG-7 jest nieco lepiej i celownik jest dosyć dobry, ale tutaj dochodzą ograniczenia dotyczące niewielkiej prędkości samego pocisku i jego wrażliwości na wiatr boczny).

Oczywiście rosną ze wzrostem liczby żołnierzy z takimi środkami przeciwpancernymi i tak na przykład Czeczeni czy też bojownicy z Iraku polują czy polowali na czołgi, strzelając do nich z wielu stron na raz dużą liczbą granatników. Tutaj prawdopodobieństwo trafienia, a następnie rzeczywistego uszkodzenia pojazdu wzrasta - bo widzisz, nawet jak pocisk celnie uderzy, to jeszcze nie masz żadnej gwarancji, że czołg zostanie wyeliminowany. Znane są przypadki rosyjskich pojazdów, które wyszły na własnych siłach z zasadzek po trafieniu... 18 granatami przeciwpancernymi PG-7 wystrzelonymi z RPG-7.

Czołgi to twarde bestie, tak zostały skonstruowane. I naprawdę trzeba o tym pamiętać, nawet widząc wypalonego Abramsa w Iraku, bo często się zdarza, że ogień podłożyła uciekająca załoga, albo po prostu wysadzono go w powietrze, bo w danej chwili nie było możliwości jego ewakuacji, czasami nawet po lekkim uszkodzeniu trakcji.

Innymi słowy, lepiej jest jednak zagrać w jakąś loterię niż próbować w ten sposób tworzyć skuteczny środek do zwalczania czołgów. Masz większe szanse trafienia.
Cała odporność czołgu wtedy zdaje się na nic, bowiem jest unieruchomiony i można do niego strzelać jak do kaczek.
Bardzo, ale to bardzo filmowa wizja świata ;)
Oni, gdy walił się firmament,
poszli, chociaż ich ścigał szloch,
za swym najemnym powołaniem,
i wzięli żołd i legli w proch.

Niebo podparli w strasznej chwili,
Trwali. I wytrwał ziemski glob.
Co Bóg opuścił - obronili.
I ocalili świat - za żołd.

Awatar użytkownika
Mysz258
Kandydat
Kandydat
Posty: 809
Rejestracja: 5 sie 2007, o 14:56
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Okolice Torunia
Kontakt:

Post autor: Mysz258 » 20 wrz 2008, o 20:34

Dziękuje bardzo za odpowiedzenie na moje pytania. Jak mówiłem na broni ręcznej, czołgach, i innych pojazdach się nie znam, a na me myślenie mają właśnie jedynie filmy ;). Za rozwianie wątpilowsci dziękuje Ci ja.

Jak widać można było to zrobić w taki sposób by przy okazji nie traktować rozmówcy jak przedszkolaka :P!

Jak widać tak też można i nikomu korona z głowy nie spadnie ;). Ale cóż, człowiek uczy się całe życie, nieprawdaż :wink: ?
Manewry IV - Wodny Świat

Ludzie byli dawniej bliżsi sobie.
Musieli.
Broń nie niosła daleko.

Awatar użytkownika
REMOV
--------
--------
Posty: 105
Rejestracja: 2 lip 2008, o 01:52
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: REMOV » 20 wrz 2008, o 20:58

Mysz258 pisze:Jak widać można było to zrobić w taki sposób by przy okazji nie traktować rozmówcy jak przedszkolaka!
Doprawdy? ;)
Oni, gdy walił się firmament,
poszli, chociaż ich ścigał szloch,
za swym najemnym powołaniem,
i wzięli żołd i legli w proch.

Niebo podparli w strasznej chwili,
Trwali. I wytrwał ziemski glob.
Co Bóg opuścił - obronili.
I ocalili świat - za żołd.

Awatar użytkownika
Dexter
Na misji...
Posty: 1317
Rejestracja: 27 mar 2007, o 14:18
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dexter » 21 wrz 2008, o 22:02

No dobrze, masz rację. Jeżeli faktycznie Dexter tak to odebrał jak Ty, to przepraszam.
Dexter odebrał to podobnie, ale jako że na sieci trudno o właściwe przekazanie emocji, po prostu ignoruję sferę zawodowego zirytowania (to chyba dobre określenie) i skupiam się na samym przekazie. I tak, zależało mi na wyjaśnieniu, czy rzekome uszkodzenie czołgu było faktem, czy tylko plotką zbudowaną na wątpliwych poszlakach.

Co do zawodowego zirytowania - mnie ono się również zdarza wobec zbyt pewnych siebie osobników odpornych na wiedzę. Mam nadzieję, że sam się do nich nie zaliczam.
Niezwykle ważne jest, aby codzienna twoja postawa stała się postawą żołnierza,
a postawa żołnierza - postawą na co dzień.
(Miyamoto Musashi, Księga Pięciu Kręgów)

In the warzone marines shit tactically.
(Ray w "Generation Kill")

Awatar użytkownika
Smoq
Podpułkownik Nocarzy
Podpułkownik Nocarzy
Posty: 211
Rejestracja: 20 lut 2008, o 13:09
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Smoq » 23 wrz 2008, o 12:47

Bardzo dobrą metodą na zwalczanie czołgów są zamachowcy samobójcy (wojna irańsko-iracka) taki 14 letni chłopiec opakowany trotylem jak juz dopadnie czołg to może narobić zamieszania
(przypomnę lekcje z historii - tak zaczęły się samobójcze ataki - młody Irańczyk wysadził się w pobliżu irackiego czołgu niszcząc go - został uznany bohaterem narodowym i męczennikiem ... był jednym z pierwszych ...)

Awatar użytkownika
REMOV
--------
--------
Posty: 105
Rejestracja: 2 lip 2008, o 01:52
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: REMOV » 24 wrz 2008, o 21:16

Smoq pisze:Bardzo dobrą metodą na zwalczanie czołgów są zamachowcy samobójcy
Polemizowałbym, zwracając uwagę na stosunek koszt/efekt takiego "niszczyciela" czołgu (w praktyce zostanie co najwyżej uszkodzony, o ile w ogóle), należy pamiętać, że pojazdy tego typu są dosyć odporne na bliską detonację 155-mm pocisku artyleryjskiego.
Oni, gdy walił się firmament,
poszli, chociaż ich ścigał szloch,
za swym najemnym powołaniem,
i wzięli żołd i legli w proch.

Niebo podparli w strasznej chwili,
Trwali. I wytrwał ziemski glob.
Co Bóg opuścił - obronili.
I ocalili świat - za żołd.

Awatar użytkownika
Smoq
Podpułkownik Nocarzy
Podpułkownik Nocarzy
Posty: 211
Rejestracja: 20 lut 2008, o 13:09
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Smoq » 24 wrz 2008, o 23:55

O ile dobrze pamiętam wyżej wymieniony nastolatek zniszczył czołg, poza tym pamiętaj, że ten koszt (czyli człowiek) w niektórych krajach jest wart mniej niż zero, za to jego śmierć sprawia, że nabiera on wartości. :twisted:

Awatar użytkownika
REMOV
--------
--------
Posty: 105
Rejestracja: 2 lip 2008, o 01:52
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: REMOV » 25 wrz 2008, o 00:01

Smoq pisze:O ile dobrze pamiętam wyżej wymieniony nastolatek zniszczył czołg
Z tym niszczeniem czołgów to różnie bywa, dlatego byłbym ostrożny w takich przypadkach.
poza tym pamiętaj, że ten koszt (czyli człowiek) w niektórych krajach jest wart mniej niż zero
Pozornie. Pamiętaj, że koszt jego wychowania od czasu urodzenia do chwili wykorzystania bojowego to całkiem spora kwota. Zanim tego rodzaju samobieżna mina osiągnie cel wiele lat upływa na zapewnieniu jej sprawnego funkcjonowania. Pomijam oczywiście fakt, że wykorzystanie wielozadaniowego, uniwersalnego nośnika do tego rodzaju operacji jest marnotrastwem środków.
za to jego śmierć sprawia, że nabiera on wartości.
Zjawisko to jest na tyle rzadkie i o zbyt małej powtarzalności, aby nie traktować go jako reguły. Ponownie, efektywność takiego systemu uzbrojenia oceniałbym jako wyjątkowo niską.
Oni, gdy walił się firmament,
poszli, chociaż ich ścigał szloch,
za swym najemnym powołaniem,
i wzięli żołd i legli w proch.

Niebo podparli w strasznej chwili,
Trwali. I wytrwał ziemski glob.
Co Bóg opuścił - obronili.
I ocalili świat - za żołd.

Awatar użytkownika
__Raven__
Krwiopijca
Krwiopijca
Posty: 662
Rejestracja: 23 wrz 2008, o 20:23
Płeć: Mężczyzna

Post autor: __Raven__ » 25 wrz 2008, o 10:53

Jeżeli chodzi o sposoby.. Partyzancko-"terrorystyczne" - zgadzam się z Tobą REMOV. Walka z czołgami przeciwnika, nawet za pomocą samobójców, jest nieopłacalna ze względu na małą skuteczność i coś z czym trzeba się liczyć - "wyczerpaniem zasobów".

Co do walki z pojazdami - czołgi odpuściłbym sobie, chyba że w sytuacji bez wyjścia, a jeżeli już by taka była stawiałbym na ich unieruchomienie. Na przykład za pomocą zakamuflowanego ładunku kumulacyjnego.. Albo dwóch ;) Przy braku ekranu przeciwkumulacyjnego osłaniającego gąsienice, jest szansa na przebicie osłon gąsienic o grubości do 10cm - przy klasycznym pancerzu i odpowiednio dużym ładunku.

Jeśli chodzi o miejskie walki z pojazdami opancerzonymi, wystarczy chwilę pomyśleć - najpierw wyeliminować piechotę - czy to zaimprowizowanymi "Claymore"'ami i ostrzałem (prowadzonym np przez tych "zaoszczędzonych" samobójców ;) ) czy w dowolny sposób. To jest w zasięgu możliwości i da lepszy efekt psychologiczny a także - prawdopodobnie - wycofanie się z walki czołgów/transporterów. Prawdopodobnie dowódcy nie ryzykowaliby zapuszczenie się w miasto bez osłony piechoty.

Takie jest moje zdanie, a teraz możecie mnie wyprowadzać z błędu :D
God grant me the serenity to accept the things I can not shoot,

The courage to shoot the things I can,

and the wisdom to hide the bodies.


Bądź erotomanem i bądź z tego dumny. / By Acry

Eshealon
Głowa Rodu
Głowa Rodu
Posty: 1971
Rejestracja: 23 sty 2007, o 00:13
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Eshealon » 29 wrz 2008, o 00:17

Czytając wasze posty przypomniała mi się taka stara radziecka kronika filmowa z czasów wojny. Otóż jej bohaterem był pewien krasnoarmijec, który w wyniku wybuchu stracił obie nogi, i do tego oślepł.

Mimo tego odmówił opatrzenia ran, i gdy tylko jako tako zatamowano mu krwawienie, wziął on naręcze min, i potoczył się by niszczyć niemieckie czołgi. A gdy już za pomocą min wysadził tuzin nieprzyjacielskich pojazdów, pokornie pozwolił się zanieść do punktu opatrunkowego, by tam dokonano niezbędnych operacji ratujących życie.

Wzruszyłem się jak stary siennik gdy projekcja się skończyła.

Jaki z tego wniosek? Masz kłopot z wrogimi zagonami pancernymi? Wynajmij radziecką ekipę propagandową!
I'm strong to the finish
cuz I eat my Spinach

Awatar użytkownika
Inkwizytor
Użytkownik ZBANOWANY
Posty: 55
Rejestracja: 4 wrz 2008, o 15:14
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Ze Świętego Officjum w Hez-Hezronie

Post autor: Inkwizytor » 29 wrz 2008, o 14:30

Wiedziałem że rosjanie to trudne sztuki ale że aż tak?? A swoją drogą to ciekawe......
-No to deraz do karczmy
-Ale mistrzu....
-No nie powiesz mi chyba że wiedźmy porwały karczmarza a skrzaty naszczały do piwa??
-Nie, ale...
-To dobrze. Zakładając że mówisz o piwie, bo na karczmarzu mi tak bardzo nie zależy

Awatar użytkownika
Naesse
Obserwator
Obserwator
Posty: 140
Rejestracja: 14 lut 2009, o 16:21
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Lub...lin?

Re:

Post autor: Naesse » 15 lut 2009, o 14:10

Eshealon pisze:Czytając wasze posty przypomniała mi się taka stara radziecka kronika filmowa z czasów wojny. Otóż jej bohaterem był pewien krasnoarmijec, który w wyniku wybuchu stracił obie nogi, i do tego oślepł.

Mimo tego odmówił opatrzenia ran, i gdy tylko jako tako zatamowano mu krwawienie, wziął on naręcze min, i potoczył się by niszczyć niemieckie czołgi. A gdy już za pomocą min wysadził tuzin nieprzyjacielskich pojazdów, pokornie pozwolił się zanieść do punktu opatrunkowego, by tam dokonano niezbędnych operacji ratujących życie.

Wzruszyłem się jak stary siennik gdy projekcja się skończyła.

Jaki z tego wniosek? Masz kłopot z wrogimi zagonami pancernymi? Wynajmij radziecką ekipę propagandową!
No ja wiedziałam, że Rosjanie są twardzi, ale bez przesady. Wystarczyło mu zaproponować samogonu, to by od razu zrezygnowal z walki :twisted:
Po dywanie z róż
Stąpaj ostrożnie
Kto powiedział, że tam nie ma już kolców?

ODPOWIEDZ