Po przeczytaniu...

Czyli jak Ci się czytało w oparach cyjanowodoru ;)
Awatar użytkownika
yuki
Podporucznik Nocarzy
Podporucznik Nocarzy
Posty: 146
Rejestracja: 24 maja 2010, o 15:41
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Wrocław

Re: Po przeczytaniu...

Post autor: yuki » 23 cze 2010, o 22:31

w której sprawie? ;)
Mistake after mistake. That is why the Ikoma wrote it.
Mistake after mistake. That is why the Kitsu know it.
Mistake after mistake. That is why the Matsu cry it.
Mistake after mistake. That is why the Akodo teach it.

Nortstar
Goniec
Goniec
Posty: 153
Rejestracja: 23 cze 2010, o 13:01
Płeć: Kobieta

Re: Po przeczytaniu...

Post autor: Nortstar » 23 cze 2010, o 22:35

w sprawie początku książki ^^ w sprawie Żuczka i Ariego :D
:bye:

Awatar użytkownika
Isine
Krwiopijca
Krwiopijca
Posty: 159
Rejestracja: 29 cze 2009, o 18:25
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Sieradz
Kontakt:

Re: Po przeczytaniu...

Post autor: Isine » 26 cze 2010, o 14:56

Na początku książka nie wciągnęła mnie za bardzo. Owszem, czytało mi się dobrze, ale jeden rozdział dziennie w zupełności mi wystarczył. Potem dopiero, kiedy akcja bardziej się rozkręciła, wręcz chłonęłam kolejne stronice. Mimo wszystko trylogia dalej figuruje na pierwszym miejscu na mojej liście. No nic nie poradzę na te zapędy wampiryczne ^^'
I wróci ekstaza
Krew...


Polcon 2009

Isine vs. przedmioty codziennego użytku

5:9

Nortstar
Goniec
Goniec
Posty: 153
Rejestracja: 23 cze 2010, o 13:01
Płeć: Kobieta

Re: Po przeczytaniu...

Post autor: Nortstar » 26 cze 2010, o 16:47

chyba na razie u wszystkich trylogia jest na pierwszym miejscu ^^
ale trzeba też to przyznać, że Fiolet jest dobrą książka ^^
:bye:

Awatar użytkownika
Varjo
Krwiopijca
Krwiopijca
Posty: 1111
Rejestracja: 11 lis 2008, o 22:35
Płeć: Mężczyzna

Re: Po przeczytaniu...

Post autor: Varjo » 26 cze 2010, o 21:31

Zgadzam sie ^^ Fiolet jest dobrą książką ^^ naturlich ^^
When i close my eyes i keep falling
Though im plunging down it's like flying
I'ts funny how im so high yet never floated
so low
Just wanna revert from this horrid death row
___________________________________
Cześć chłopaki jestem Varjat, spalę wam dziś komisariat :D

Awatar użytkownika
Kvass
Rekrut
Rekrut
Posty: 65
Rejestracja: 29 gru 2008, o 14:25
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Nieporęt

Re: Po przeczytaniu...

Post autor: Kvass » 26 cze 2010, o 23:23

Isine pisze:Na początku książka nie wciągnęła mnie za bardzo. Owszem, czytało mi się dobrze, ale jeden rozdział dziennie w zupełności mi wystarczył. Potem dopiero, kiedy akcja bardziej się rozkręciła, wręcz chłonęłam kolejne stronice. Mimo wszystko trylogia dalej figuruje na pierwszym miejscu na mojej liście. No nic nie poradzę na te zapędy wampiryczne ^^'
Normalnie wypowiadasz moje myśli :) Miałem to samo choć czasem czytałem gdy mi się nie chciało bo mój kolega męczył mnie abym mu pożyczył Fiolet. Przez to nie zrozumiałem kilku kawałków :evil: więc gdy tylko mi go odda od razu przeczytam go jeszcze raz.
"Bierz co dają i nie pytaj o wiecej , bo jutro może nie byc jutra a dziś jest dziś"

Awatar użytkownika
ikari
Uczeń
Uczeń
Posty: 47
Rejestracja: 30 sie 2009, o 03:07
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Po przeczytaniu...

Post autor: ikari » 9 wrz 2010, o 14:43

Książka mi się podobała, czytało się ją lekko i przyjemnie, zawierała wiele fajnych myśli. Mówię, żeby nie było, bo mogę zabrzmieć negatywnie, gdy rozpiszę się nad tym, co mi przeszkadza ;)
X-76 pisze:Moim zdaniem brak informacji o tym skąd się wzięły owe fiołki jest jak najbardziej uzasadniony. (...) To nie o tym ta książka ;) Tak mi się wydaje ;)
Nahya pisze:- bardzo dobrze że Madzik nie opisała czym są Fiołki, skąd się biorą itp. To nie o tym była książka. Jak dla mnie ten wątek powinien zostać niewyjaśniony.
Argh! ;-)
Nie o tym, nie o tym... jak nie o fiołkach, to o czym? :P (wiem, wiem, o skokach spadochronowych).
Madzik pisze książki przede wszystkim militarne. Tak jak Heos słusznie zauważył (Lub jedynie nadinterpretowałem), wampiry były jedynie tłem da akcji Nocarza, pretekstem właściwie, a fiołki były we "Fiolecie" tłem da spadochroniarstwa, które stanowi jego główny wątek. Obok ratowania świata, oczywiście.
Ale jednak, jeśli książkę budujemy na fundamentach fantastycznych, czy - w szczególności - fantastyczno-naukowych, to niech to będzie fundament solidny. Dlatego właśnie należę do grona osób, które wyjątkowo uwiera to, że fiołki w "Fiolecie" potraktowano tak po łebkach. Pierwsze strony wręcz ziały niedorzecznością i naiwnością - coś nam wyrasta nagle spod ziemi, wszystkie kraje podchwytują beztroską nazwę 'fiołek' używając jej niemal oficjalnie (to akurat wszystko mi jedno, po prostu zastanawia mnie, czy "fiołek" wszędzie jest "fiołkiem" ;)) i... bez najmniejszego cienia zastanowienia czy wątpliwości przyznają, że fiołki pochodzą z kosmosu. Rozumiecie? ;) Jak często w rzeczywistości to, co się dzieje na świecie nazywamy od razu - i bez cienia żartu ni wątpliwości - inwazją z kosmosu? Czy nowe wirusy podejrzewamy o pozaziemskie pochodzenie? Nowe gatunki? Inne nagle odkrywane tajemnice? Więc... co do cholery? Nie jest problemem kosmiczne pochodzenie fiołków i róż, ale to, że nikt tej hipotezy nawet nie spróbował podważyć ani analizować - a w naszym świecie brzmi ona dla większości ludzi naiwnie, absurdalnie, idiotycznie lub przynajmniej prosi o traktowanie z przymrużeniem oka. Zatem świat Magdy Kozak chyba tylko geograficznie zgadza się z naszym ;-)
(W "Nocarzu" było podobnie, ale tam bohater szybko dostaje namacalne dowody tego, że to, co dzieje się wokół niego jest prawdziwe - a także nikt nie każe wierzyć w to każdemu obywatelowi na ulicy. W wypadku fiołków nie wiadomo nic, bo nie mamy sposobu by te informacje zdobywać.)

Scena, gdzie Milka ścina włosy zawsze kojarzy mi się z tekstem, że gdy kobieta zmienia swoje włosy, oznacza to, że zmienia swoje życie. Czy coś takiego.
Milka jest postacią cholernie pozytywną, dobrze skonstruowaną i... wciąż mi się z kimś kojarzyła. ;)

Czy w XXI w. naprawdę forumowiczów jeszcze dziwi, że wszyscy mają pseudonimy? ;> Serio?

Szalenie podobała mi się scena, w której Cyrulik kładzie się obok martwej Renaty, by umrzeć u jej boku. By wreszcie z nią być, chociaż za późno, to jednak na zawsze.
Odłożyła słuchawkę. Już nie zadzwoni, pomyślałem. Najlepsza z kobiet, jakie w życiu spotkałem, a ja przejebałem sprawę. Zasługuję na klęskę, zasługuję na samotną śmierć w domu wariatów.
— Charles Bukowski

zupa.

Awatar użytkownika
yuki
Podporucznik Nocarzy
Podporucznik Nocarzy
Posty: 146
Rejestracja: 24 maja 2010, o 15:41
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Wrocław

Re: Po przeczytaniu...

Post autor: yuki » 9 wrz 2010, o 15:10

dlaczego zakładasz, że wszyscy używali nazwy "fiołek"? Polacy tak, ale gdzie jakiś obcokrajowiec użył "fiołka"? czytałam jakiś czas temu już, ale nie pamiętam takiej sceny.
co do pochodzenia: spadło z nieba, było na pewno obserwowane przez astronomów, pojawiło się na całym świecie, trochę trudno zakładać, że jest to nie wiem... broń użyta przez Rosję czy terrorystów. poza tym nigdy i nigdzie wcześniej na Ziemi nie było to, ani nic podobnego widoczne (mówię o strukturze, wyglądzie, metabolizmie - np. bardzo szybkie gojenie się, duży wzrost pod wpływem ciepła). zawsze znajdą sie ludzie, którzy w światełku na niebie (samolotowym na przykład) widzą UFO, nic więc dziwnego, że takie głosy pojawiły się i w tej sytuacji. do tego media podchwyciły i nagłośniły sprawę i po wszystkim. nim naukowcy mogli zbadać fiołki, już cały świat mówił o ataku z kosmosu.

książka opowiadała o osach. a co spadochroniarzy interesują wyniki najnowszych badań nad fiołkami? ich zadaniem jest skakać i niszczyć róże. tyle. a co w nie wstrzykują, po co i jak to działa najpewniej w ogóle ich nie obchodzi. dostają pojemniki z substancją albo gotowe ampułki do załadowania do tego ustrojstwa co Drakkar używał i tyle.

żadna z postaci nie jest naukowcem, ani nawet z żadnym jajogłowym nie rozmawiała. skąd więc bohaterowie mają wiedzieć skąd się fiołki wzięły i w jakim celu? jak dla mnie takie niedopowiedzenia nadają książce i postaciom realności. bo skoczek nie będzie pytał skąd władze (?) wiedzą, że fiołki są złe. dostanie zadanie i je wykona. tyle :)
Mistake after mistake. That is why the Ikoma wrote it.
Mistake after mistake. That is why the Kitsu know it.
Mistake after mistake. That is why the Matsu cry it.
Mistake after mistake. That is why the Akodo teach it.

Awatar użytkownika
ikari
Uczeń
Uczeń
Posty: 47
Rejestracja: 30 sie 2009, o 03:07
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Po przeczytaniu...

Post autor: ikari » 9 wrz 2010, o 15:37

Nie jestem ani trochę przekonany, czy ktoś gdzieś użył tej nazwy, ale po prostu była jedyną przyjętą i było to nieco zabawne. :)
Też czytałem już dawno, więc faktyczna treść książki a moje o niej wspomnienie mogą się nieco rozmijać...

Było obserwowane. No właśnie, powinno. A początkowo nie mieli pojęcia, że to z kosmosu spada. Początkowo nikt niczego nie wiedział, nie zauważał. Dopiero ktoś w internecie znalazł parę informacji, że coś z nieba spadało i skojarzył fakty ;-) I gdzie te miliony które NASA wydaje na obserwowanie spadających na nas kamyków z kosmosu? :))
Sam fakt, że wygląda to kwiatkowato, ma nasionka i metabolizm - w moim odczuciu - może być argumentem właśnie za myśleniem, że toto się chowało za naszymi plecami do tej pory. Jak wampiry ;-). Przecież to, co znajdziemy kiedyś w kosmosie i nazwiemy życiem - może najpierw wymagać, byśmy w ogóle zmienili swoje pojmowanie życia.
I prawda, prawda - media podchwyciły zanim ktokolwiek mógł cokolwiek - to akurat realistyczne :)

Ksiązka opowiada o Osach, zgadzam się. Nie muszą wiedzieć, zgadzam się. Ale przyzwyczajono mnie, że czytelnik ma prawo znać odpowiedź na pytanie "dlaczego", które zadaje sobie na każdym zakręcie drogi, którą biegnie akcja/życie. Nie na każde, oczywiście :)

Lubię niedopowiedzenia, ale takie... subtelniejsze. Wolę, gdy czytelnika męczyć będzie godzinami i dniami multum możliwych rozwikłań zagadki, niż gdy temat zostanie zamknięty jednym "nie wiem, nie ważne". Szalenie podobał mi się więc fragment, gdy te próby wyjaśnienia się pojawiają - ale narobił ochoty na więcej, nastawił na oczekiwanie smaczków typu: pod sam koniec dowiadujemy się, że bardziej prawdopodobne są całkowicie nierozważane dotąd hipotezy ;) Myślałem, że jeśli to pojawia się właśnie w tym punkcie książki, to jest to element czegoś większego ;) (y, czyli co, będzie tom 2? ;))

Żadna z postaci nie jest naukowcem.
Tak. Chyba bardzo sensownie przynależę właśnie do Rodu Naukowców - to widać w moim sposobie myślenia, czyż nie? <:
Nie mam nic do Os. Magda pisze tak, że nietrudno zżyć się, wczuć i współodczuwać z bohaterami z kreowanego przez nią środowiska ;). Skoczek dostaje zadanie i je wykonuje najlepiej, jak potrafi - to również prawda, warta szacunku :)

A czy fiołki są w istocie złe? One jedynie chcą żyć, jak my wszyscy...
Odłożyła słuchawkę. Już nie zadzwoni, pomyślałem. Najlepsza z kobiet, jakie w życiu spotkałem, a ja przejebałem sprawę. Zasługuję na klęskę, zasługuję na samotną śmierć w domu wariatów.
— Charles Bukowski

zupa.

Awatar użytkownika
yuki
Podporucznik Nocarzy
Podporucznik Nocarzy
Posty: 146
Rejestracja: 24 maja 2010, o 15:41
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Wrocław

Re: Po przeczytaniu...

Post autor: yuki » 9 wrz 2010, o 15:57

NASA wcale nie wie tak dużo jak się powszechnie uważa. jak to w jakimś filmie było (Armagedonie bodajże) stać ich na obserwację jakiegoś procenta nieba. wiem, że to nie jest fakt i nie można się tym podpierać, ale no cóż, może chociaż w pewnym stopniu?

bądźmy szczerzy, ludzie nie wierzą w wampiry. szybciej uwierzą w UFO i kosmitów, niż w to, że wampiry mogą na prawdę istnieć. zwłaszcza na fali popularności kosmitów w popkulturze. o ile naukowcy rzeczywiście powinni być sceptyczni, zająć się badaniami itd, to wiele osób, nawet nie do końca w to wierząc, będzie mówiło o kosmicznych fiołkach. a jeśli jeszcze zobaczą wielkie *coś* niepodobne do niczego co widzieli wcześniej, tym łatwiej uwierzą, że nie jest z Ziemi. zresztą, co tu kryć, wystarczy żeby jakiś facet z podpisem profesor w ramce wypowiedział się w wiadomościach, a następnego dnia wszyscy będą go cytować, choćby mówił o rzeczach nie do pomyślenia

ależ przecież możesz się męczyć :) mi również podobała się próba naświetlenia pochodzenia fiołków. bardzo dobrze, że znalazła się w książce. ale też uważam, że ta jedna scena jest wystarczająca. trudno byłoby wrzucić więcej tak, żeby nie było to naciągane. Osy w przerwie na kawę będą rozważać skąd się fiołki wzięły? ;)
Mistake after mistake. That is why the Ikoma wrote it.
Mistake after mistake. That is why the Kitsu know it.
Mistake after mistake. That is why the Matsu cry it.
Mistake after mistake. That is why the Akodo teach it.

Awatar użytkownika
ikari
Uczeń
Uczeń
Posty: 47
Rejestracja: 30 sie 2009, o 03:07
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Po przeczytaniu...

Post autor: ikari » 9 wrz 2010, o 16:28

NASA zbiera za to informacje od mnóstwa astronomów, w tym amatorów - co trochę słyszymy, że ktoś w kolejnej plamce na niebie upatrzył nową planetę czy inny ciekawy kawałek skały, którego nie zauważył nikt inny.

Świat wampirów wydaje mi się osobiście bliższy, bo od małego mi się w głowie (np. w snach) przewijały, UFO jakby rzadziej :D

Hm. Czy opierając się na Twojej wypowiedzi mogę wysnuć hipotezę, że Lady Gaga jest z kosmosu? Jak widzę niektóre zdjęcia/klipy, to mógłbym mieć poważne wątpliwości :D Taka dygresyjka.

Mogę się męczyć, ale nie zapewniono mi dość, że się tak wyrażę, stymulacji w tej kwestii :D
Uważam, że mogła się pojawić jeszcze jedna tego typu scena, gdzieś na koniec. Chociaż tyle ;). Taka, gdzie wiemy już coś więcej. Gdzie wiemy coś, co wynikło z przechwycenia "róży" w locie. Ot, pobawmy się w sci-fi jeszcze troszkę :)
A Osy w przerwie na kawę mają dość swoich problemów... :)
Odłożyła słuchawkę. Już nie zadzwoni, pomyślałem. Najlepsza z kobiet, jakie w życiu spotkałem, a ja przejebałem sprawę. Zasługuję na klęskę, zasługuję na samotną śmierć w domu wariatów.
— Charles Bukowski

zupa.

Awatar użytkownika
yuki
Podporucznik Nocarzy
Podporucznik Nocarzy
Posty: 146
Rejestracja: 24 maja 2010, o 15:41
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Wrocław

Re: Po przeczytaniu...

Post autor: yuki » 9 wrz 2010, o 18:09

czy to, że świat wampirów wydaje Ci się bliższy znaczy, że uważasz, że wampiry istnieją? (szczerze, tak między nami wampirami ;) )
a że w całym wielkim wszechświecie może istnieć pozaziemska forma życia?
ikari pisze:Scena, gdzie Milka ścina włosy zawsze kojarzy mi się z tekstem, że gdy kobieta zmienia swoje włosy, oznacza to, że zmienia swoje życie. Czy coś takiego.
dokłądnie to samo pomyślałam przy tej scenie
ikari pisze:Szalenie podobała mi się scena, w której Cyrulik kładzie się obok martwej Renaty, by umrzeć u jej boku. By wreszcie z nią być, chociaż za późno, to jednak na zawsze.
mi się nie podobała :/ miałam Cyrulika za stojącego twardo na ziemi człowieka, a tu takie coś zrobił. liczyłam że znajdzie Renatę, weźmie ją i wyniesie z okolicy fiołka. gdyby szedł z nią przez miasto i powietrza nie starczyło czy kombinezon mu się uszkodził i wtedy by zginął to spoko. ale on tak po prostu położył się i czekał aż powietrze się skończy, beznadzieja :/
Mistake after mistake. That is why the Ikoma wrote it.
Mistake after mistake. That is why the Kitsu know it.
Mistake after mistake. That is why the Matsu cry it.
Mistake after mistake. That is why the Akodo teach it.

Awatar użytkownika
ikari
Uczeń
Uczeń
Posty: 47
Rejestracja: 30 sie 2009, o 03:07
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Po przeczytaniu...

Post autor: ikari » 9 wrz 2010, o 18:41

Oczywiście, uważam, że większe szanse mamy na życie w kosmosie, niż na to, że ci, których uważaliśmy za ludzi, należy de facto do dwóch różnych gatunków i jeden skrzętnie ukrywa ten fakt przed drugim ;-) Znacznie większe.

Scena ścięcia włosów miała chyba też podobne tło, prawda? Tak naprawdę ona bardzo chciała zmienić coś w swoim życiu, zmienić siebie. Stać się odrobinę innym człowiekiem.
Ech, kobiety... ;)

Cyrulik kochał Renatę. To pierwszy argument przeciw twardemu stąpaniu po ziemi. Wciąż czekał, liczył, wierzył w Nich. Chciał ją zabrać. Chciał uratować, zanim będzie za późno. Trochę w to wierzył, nawet, gdy fiołek już zatruł okolicę. Liczył chociaż, że jej tam nie znajdzie, że zdążyła uciec.
Ale dotarł. I zobaczył ją leżącą. Wiedział już, że stracił wszystko. Wszystko, co kochał, w co wierzył, z czego budował w głowie swoją przyszłość.
W takiej sytuacji wielu ludzi chciałoby tak umrzeć.

Z drugiej strony, wybrał śmierć nie przez zatrucie, a przez uduszenie, co wydaje mi się ogromnym cierpieniem i powinno było wywołać w momencie braku tlenu odruchy samozachowawcze.
Odłożyła słuchawkę. Już nie zadzwoni, pomyślałem. Najlepsza z kobiet, jakie w życiu spotkałem, a ja przejebałem sprawę. Zasługuję na klęskę, zasługuję na samotną śmierć w domu wariatów.
— Charles Bukowski

zupa.

Awatar użytkownika
AR15
Uczeń
Uczeń
Posty: 26
Rejestracja: 21 lut 2010, o 11:12
Lokalizacja: signal not found

Re: Po przeczytaniu...

Post autor: AR15 » 16 wrz 2010, o 00:35

Dobrze. Może mnie zjecie, może nie.
Książka mi się nie podobała.
1) Klimaty skoczków może są i fajne, ale do mnie nie trafiają. 30-40% treści była mi totalnie obojętna.
2) "Fiołki". Pewnie zblazowany jestem, ale jak zaczęły wszędzie rosnąć, to pierwszą moją myślą było "nasionka przyleciały z kosmosu, teraz będzie jeszcze gorzej". Cóż. Niespodzianki nie było - pomysł fajny ale wielokrotnie obrabiany - od razu Niven na myśl przychodzi, albo stara animacja komputerowa Panspermia (20 lat już ma).
3) Brak pociągnięcia tematu "HCN zabija"
4) Ogólny brak pomyślunku u walczących z "fiołkami". Skoro tak zimna nie lubią, to wymrażać cholery. Azotu mamy pod dostatkiem, technologia prosta... Są w ziemie wkopane? Przewrócić.
5) Zakończenie. Śmiertelni wrogowie łączą się przeciwko Złemu Mastermindowi. Gdy groźba zostaje zlikwidowana, główny bohater staje w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa, lecz cudem nie ginie. Sorry. Ja tego nie kupuję. Za wiele razy w Bondzie przerabiano.
6) Razi mnie też ogólny brak pomyślunku u władz. Jak się robi strefę zamkniętą, to jest zamknięta. A tu każdy kto chce (i jego pies) wchodzi i się szwenda. Czołgi, ATV, Rosomaki... A na zamknięcie perymetru kasy nie ma?
Ogólnie - rozpoczynając czytanie zawiesiłem niewiarę na kołku, szykując się na apocaliptic future w Warszawie. Dostałem romans spadochronowy w sztafażu SF. Osobiście po trylogii nocarskiej liczyłem na coś więcej.
Nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem.

Szalone czasy wymagają szalonych naukowców

Awatar użytkownika
Vorevol
Top secret
Top secret
Posty: 1120
Rejestracja: 6 cze 2007, o 17:17
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: B24
Kontakt:

Re: Po przeczytaniu...

Post autor: Vorevol » 16 wrz 2010, o 19:06

Odniosę się tylko do ostatniego punktu (na resztę szkoda mi czasu i energii). Ty oczywiście wiesz JAK zamknąć strefę, prawda? Byłeś w miejscach gdzie to teoretycznie robiono i wiesz, że to tak na prawdę nic trudnego. Pytanie tylko, dlaczego jeszcze nikomu na świecie nie udało się stworzyć faktycznie ZAMKNIĘTEJ strefy.
Cedo Nulli

ODPOWIEDZ